Daj Pan komiks, czyli w Poznaniu znowu rozdają

Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu sukcesywnie promuje i rozwija swoje jednodniowe imprezy komiksowe – no właśnie, już nie takie jednodniowe, piąty Dzień Darmowego Komiksu bowiem w tym roku po raz pierwszy odbył się w ramach trzydniowego Poznańskiego Festiwalu Sztuki Komiksowych. Ale po kolei.

O tym, że tegoroczny DDK będzie bogatszy o dwudniową konferencję, wiadomo było już wcześniej – najpierw ogłoszono samą konferencję „Komiks niepokorny”, następnie jej związek z DDK. I choć oba wydarzenia były w znacznym stopniu kierowane do innych odbiorców, to nie sposób nie docenić chęci rozwoju imprezy i uczynienia z niej czegoś większego. Dzień Darmowego Komiksu okazał się fantastycznym zwieńczeniem dwóch dni wypełnionych wystąpieniami prawie wszystkich najważniejszych badaczy i badaczek komiksu w Polsce. Tym bardziej cieszy fakt, że każdy będzie miał możliwość zapoznania się z ich wystąpieniami, jako że organizatorzy od początku planowali publikację pokonferencyjną.

Transformacji uległ także sam Dzień Darmowego Komiksu, choć część rzeczy się nie zmieniła – nadal mogliśmy cieszyć się darmowymi komiksami, zarówno tymi sprowadzonymi ze Stanów, jak i tymi stworzonymi na potrzebę imprezy przez polskich twórców i polskie twórczynie, z okazji DDK dostaliśmy kolejny numer „DarmoZina”, zorganizowano prelekcje i spotkania, po korytarzach przemykali cosplayerzy i cosplayerki, spotkać można było wielu autorów i wiele autorek, jak chociażby: Śledzia, Annę Krztoń, Edytę Bystroń, Krzysztofa Gawronkiewicza (narysowany przez niego do scenariusza Michała Kalickiego zin „Stalowa Wola” czekał na wszystkich, którzy

ukończyli organizowaną po raz pierwszy w ramach DDK grę miejską) czy Bozię, a przed samym stoiskiem z darmowymi komiksami, tak jak w poprzednich latach, ustawiła się ogromna kolejka, która kończyła się piętro wyżej. Nie dziwi więc fakt, że organizatorzy ustanowili limit i oprócz samego „DarmoZina” mogliśmy wybrać jeden zagraniczny i jeden polski komiks. No właśnie, frekwencja. Mimo tego, że tydzień po DDK odbyły się Pyrkon oraz Komiksowa Warszawa, to ta jak najbardziej dopisała. W godzinach szczytu, a więc około 10 i 14, równie trudno było przejść korytarzem, jak i znaleźć koniec długiego ogonka chętnych na darmowe komiksy. Co chyba najbardziej cieszyło, to wiekowa różnorodność uczestników DDK, ponieważ obok typowych przedstawicieli 20+ na miejscu spotkać można było sporo młodzieży i dzieci – te ostatnie przyprowadzali zarówno rodzice, jak i szkolni opiekunowie.

A na wszystkich gości czekało sporo atrakcji. Nawet w przypadku osób będących na miejscu od początku do samego końca, czyli do 17, istniało duże prawdopodobieństwo, że czegoś nie zdążą zrobić. Po pierwsze – dwa wspomniane już wcześniej rozdania komiksów, po drugie – dwa bloki wykładów i spotkań, a po trzecie – gra miejska, która okazała się tak popularna, że jeśli zaczęliśmy ją nieco później, to niestety, ale mogliśmy obejść się smakiem, jeśli chodzi o komiksy rozdawane w poszczególnych punktach. Gra miejska była także tym punktem, w którym widać było, że Dzień Darmowego Komiksu bardzo chce przyciągnąć jak najwięcej najmłodszych czytelników, bo na dzieci czekały dodatkowe atrakcje przygotowane w jednym z punktów gry, a wśród rozdawanych tytułów pojawiły się takie komiksy, jak: „DC Superhero Girls”, „Opowieść z Doliny Ryjówek” czy „Borka i Sambor”.

Ale ten Dzień Darmowego Komiksu należał jednak do kogoś innego – do kobiet. Nie tylko komiksiary zaserwowały nam, oprócz osobnych zinów Bozi i Edyty Bystroń, zbiorówkę zatytułowaną „Sama kupi kwiaty”, w której obok takich nazwisk, jak wspomniana wcześniej Bystroń, Beata Sosnowska czy Anna Karolina Kaczmarczyk, pojawiły się nieco mniej rozpoznawalne twórczynie, ale także poprowadziły cały „kobiecy” blok prelekcji, podczas którego mogliśmy poznać alfabet polskiego komiksu kobiecego, posłuchać o Batgirl czy Marjane z „Persepolis”, dowiedzieć się czegoś o polskim komiksie lesbijskim, a na koniec wspólnie z Edytą Bystroń patrzeć, jak wszystko płonie – autorka przywiozła ze sobą kilka egzemplarzy swojego nowego, wyczekiwanego komiksu „Na koniec wszystko spłonie”, wydanego tak jak poprzednie własnym sumptem.

Dzień Darmowego Komiksu nie jest wielką imprezą jak Pyrkon czy Komiksowa Warszawa, ale w tym cały jego urok. Z jednej strony, czekał na nas obfity program, z drugiej – udało się zachować atmosferę dość kameralnego spotkania komiksowych freaków. Cieszy fakt, że DDK wciąż się rozrasta i ugruntowuje swoją pozycję na komiksowej mapie festiwali. A jeśli ktoś bardzo chciał, ale nie załapał się na swój darmowy egzemplarz (co było dość prawdopodobne) – cóż, nie wszystko stracone, kolejna okazja już za rok!

Data utworzenia strony: 5 VI 2018
Ostatnia modyfikacja: 12 VI 2018