Karuzela marzeń, karuzela zdarzeń

W najnowszym albumie Macieja Sieńczyka przed bohaterem, i jednocześnie przed czytelnikiem, otwiera się mikrokosmos zdarzeń. Całości zaś towarzyszy oniryczny klimat. Dlatego całkiem zasadne zdaje się być pytanie, czy tytułowe przygody po prostu nie przyśniły się bohaterowi?

Maciej Sieńczyk, dobrze znany czytelnikom warszawskiej „Lampy” rysownik komiksów i ilustrator książek autorów takich jak Dorota Masłowska, Michał Witkowski, Adam Wiedemann czy Hanna Samson, właśnie wydał swój trzeci (po Hydrioli i Wrzątkunie) komiks - Przygody na bezludnej wyspie. Komiks kuriozalny, bo pozostawiający mnie w przekonaniu o swojej absolutnej rewelacyjności i jednocześnie niepozwalający prosto odpowiedzieć na pytanie, „o czym jest?”. Bo przecież tytułowa, banalna fabuła, czyli przygody na bezludnej wyspie, to dla autora zaledwie pretekst do pokazania czegoś więcej. W zamyśle opowieść miała scalić dziesiątki, pozornie niezwiązanych ze sobą, mikroopowieści (z których część publikowana była już wcześniej w „Lampie” jako małe zamknięte całości). Stanowią one więc tak naprawdę o charakterze fabuły - poszarpanej i wielopoziomowej.

Sięgając po Przygody na bezludnej wyspie, otwieramy szkatułkową opowieść przywodzącą na myśl Rękopis znaleziony w Saragossie Jana Potockiego: oto główny bohater spotyka ludzi, którzy opowiadają mu różne, najczęściej całkiem absurdalne, czy surrealne, historie. Najpierw na transatlantyku, potem na wyspie, która - wbrew pierwszemu wrażeniu bohatera - okazuje się nie być bezludną, następnie na drodze do wybawienia. Bywa też, że spotkane postacie opowiadają o kimś, kto kiedyś opowiedział im taką a taką historię. Towarzyszy temu wrażenie odrealnienia, atmosfera oniryczna, która sprawia, że czytelnik sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie - czy to jeszcze jawa, czy już sen.

Każda z tych przygód to osobna plansza i nie będę ich streszczać w obawie przed całkowitą ich banalizacją. Trzeba po prostu zmierzyć się z Przygodami... samemu. To nie jest rzecz do opowiadania o niej - to jest rzecz do czytania jej i patrzenia na nią. Ale nie czyta się tego ani nie patrzy się na to jak na klasyczny komiks. Charakterystyczna i rozpoznawalna od razu kreska Sieńczyka, niby niedbała (przypominająca poniekąd „bazgroły” Janka Kozy), wąska gama przybrudzonych i dołujących kolorów stwarzają światy nieprzyjemne, często po prostu nieładne, czasem wręcz odstręczające, a jednocześnie niepozwalające od siebie odwrócić wzroku, jak wypadek samochodowy. Sieńczyk po prostu hipnotyzuje. A gdzie dokładnie leży jego geniusz? Że posłużę się cytatem-grą słów z Przygód na bezludnej wyspie: zapowiem.

Emilia Walczak

Przykładowe plansze

O albumie

Przygody na bezludnej wyspie
scenariusz i rysunki: Maciej Sieńczyk
143 strony, format: 145 x 205 mm
okładka i środek w kolorze
oprawa twarda
data wydania: kwiecień 2012
wydawca: Lampa i Iskra Boża

Do nabycia

lampa.art.pl
gildia.pl
incal.com.pl

Sugerowany zapis bibliograficzny recenzji

Walczak, Emilia. „Karuzela marzeń, karuzela zdarzeń”. Recenzje. Internetowy dodatek do „Zeszytów Komiksowych”. <http://www.zeszytykomiksowe.org/recenzja_bezludna>. 11 maja 2012.

 

Wróć do listy recenzji...

Data utworzenia strony: 11 V 2012
Ostatnia modyfikacja: 5 XII 2016