Siłaczyna

Prostolinijne rysunki Toma Gaulda mają unikalną właściwość zasysania uwagi czytelnika, który rychło zdaje sobie sprawę, że przygląda się nie anegdocie o ludzikach skleconych z kresek, ale opowieści o ludziach z krwi i kości. Tyle że zmienionych w mit. I na powrót z mitu wyłuskanych.

W Goliacie dźwięczy stara prawda o „niedopatrzeniach” historii, którą próbował artykułować niegdyś Ernest Bryll: „Wciąż o Ikarach głoszą - choć doleciał Dedal...”. W „słusznej” wersji, znanej w naszym kręgu kulturowym z przekazu starotestamentowego, wszystko - na pozór - układa się jednak jak należy: sławi się wygranego, Dawida, herosa i przyszłego króla Izraelitów, odsuwa zaś w niepamięć Goliata, filistyńskiego siłacza bez życiorysu. „Oficjalne”, skąpe wzmianki o pojedynku dwóch mężczyzn aż proszą się o fabularyzację. Dokonanie Toma Gaulda, mądre, dowcipne i pełne polotu, polega na tym, że nie próbuje wyważać otwartych drzwi - przypominać, że historia to zideologizowana narracja, którą piszą zwycięzcy, nie przegrani. Wie, że marginesy starych podań należy wypełniać nie dla czczego popisu wyobraźni czy ulżenia impulsom dekonstrukcji. Graficzny „obiektyw” komiksu Gaulda wyczulony jest na zbliżenie: zarówno człowieka, jak i samej natury opowieści.

Tytułowy bohater Goliata to siłacz-poczciwiec, któremu bliżej do wioskowego głupka niż herosa opiewanego w epopejach. Stroni od wojaczki, woli robotę papierkową. Chłopina pada jednak ofiarą własnej fizis, która z rozkazu władcy ma zostać zmieniona w znak bohaterstwa. Oto ktoś „na górze” decyduje bowiem, że Goliat dwa razy dziennie odczyta w obliczu wroga obwieszczenie: „Jestem Goliat z Gat. Bohater Filistynów. Rzucam wam wyzwanie. Wybierzcie człowieka. Niech zejdzie do mnie do walki. Jeśli zwycięży mnie, zostaniemy waszymi sługami. Jeśli zaś ja go zwyciężę, wy zostaniecie naszymi sługami”. Konkluzja tej prymitywnej gry psychologicznej, rozpisanej wokół „bohatera mimo woli”, jest dobrze znana. Tylko wyrzucony z procy kamień, który zmiażdży Goliatową czaszkę, oglądamy z nieco innej perspektywy, niejako bez wprawy: oczyma ofiary.

I tak śmierć Filistyńczyka, która w Biblii stanowi etap boskiego planu, uprawomocnienia cudu wiktorii słabszego nad silniejszym, zwierzchnictwa wiary, sprytu i intelektu nad bezbożnością i fizyczną potęgą, zostaje sprowadzona do wymiaru czysto ludzkiego, obnażającego jej bezsens, przypadkowość. Niemota kolejnych kadrów (swoją drogą: świadcząca o maestrii sekwencyjnego opowiadania Gaulda, prowadzonego w ramach zdekompresowanej fabuły) w analogiczny sposób charakteryzuje wojnę: jako aberrację czasu, uporczywe ciążenie chwil, monotonię codzienności, demontaż dramatu. Jako nie dającą się okiełznać nudę, która rozpanoszona poza centrami heroizmu usypia człowieczą czujność i maskuje prawdziwe niebezpieczeństwo. Goliat żyje w świecie bezbrzeżnego horyzontu, w ubogiej rekwizytorni theatrum mundi, którego trybami rozporządza permanentne, Beckettowskie „czekanie”.

Historia opowiadana przez Toma Gaulda ma potencjał epicki, bo takie jest uposażenie pierwowzoru (zwycięstwo Dawida, przyszłego króla Izraelitów, to część legendy, fundament trwania narodu). Ale autor odebrał dwie ważne lekcje kultury - pierwszą, nazwijmy ją: Bachtinowską, próbującą uchwycić napięcia rodzące się między eposem a powieścią, oraz drugą, lekcję postkolonializmu, rewidującego utrwalony w starych narracjach status oprawcy i ofiary - i dzieli się nimi z czytelnikiem w sposób inspirujący. Goliat jest „powieściowy” - bo nie tyle demitologizuje postaci herosów, co rozbija dawne decorum trybem narracji współczesnej, elementami mowy potocznej, dźwiękami small talk prowadzonej przez bohaterów, a nawet parodystycznie zderza ów ton z wybrzmiewającą pod koniec staroświecką, natchnioną dykcją triumfatora, Dawida.

Mając na uwadze porządek świata wykreowanego przez Gaulda, najchętniej mówiłbym o krajobrazie postepickim. Niejako w myśl jednego ze Zdań Czesława Miłosza, przewrotnie zatytułowanego Epika: „Przebici włócznią, kiedy kucali za swoją potrzebą”, brytyjski autor grzebie w mechanizmach epickich, aby mentalność postkolonialną skonfrontować z tradycją biblijną i odsłonić zaszyte w niej uwikłanie człowieka w absurd rzeczywistości. To, co wysokie, sprowadza na niziny, by poszukać innych wymiarów doniosłości. Formalnie zaś - rysunkową relację o ostatnich dniach życia obdarzonego gargantuicznymi gabarytami bohatera rozgrywa z werwą humorysty, z wprawą twórcy komiksowych stripów, który w ramach graficznej powieści testuje materię refleksyjnej paraboli.

To oczywiście tylko ramy lektury. Bo dzieło Toma Gaulda, ostentacyjnie surowe w warstwie wizualnej, domaga się czytelniczych dookreśleń. Stąd też wymowna prostota stylu, schludna, minimalistyczna kreska, geometryzacja brunatniejących na kolejnych planszach postaci i miejsc, a wreszcie zawężenie palety barw. To obnoszenie się z umownością przedstawień czyni z komiksu Gaulda wyzwanie, w którym wątki inteligentnej rozrywki przeplatają się z osnową tego, co najżywsze w humanistycznej myśli (np. czy kilka kresek reprezentujących skąpy zarost filistyńskiego kolosa to sugestia ograbiania go z atrybutów męskości? jaka jest relacja świata ludzkiego i nieludzkiego w Goliacie? w jakiej mierze głównego bohatera określa tylko jego cielesność?).

Bez względu na to, czy propozycję Toma Gaulda nazwiemy palimpsestem (historią naniesioną na tekst starotestamentowego świadectwa) czy rodzajem luźnej inspiracji, poszukującej międzytekstowego dialogu - Goliat to jedna z najważniejszych publikacji komiksowych 2012 roku. Kunsztowna, bezpretensjonalna, finezyjna. Otwarta na galopady intelektu, a jednocześnie promieniująca artystyczną lekkością. Komiks Gaulda zjawia się w przestrzeni rozpędzonej kultury, by w rysunkowym slow motion opowiedzieć o ludziach, których, jak w wierszu Brylla, „mijają w pieśni”.

Damian Kaja

Przykładowe plansze

O albumie

Goliat
scenariusz i rysunki: Tom Gauld
tłumaczenie: Hubert Brychczyński
96 stron, format 24 x 17 cm
oprawa twarda, środek kolorowy
data wydania: wrzesień 2012
wydawca: Fundacja Tranzyt / Centrala - Central Europe Comics Art
ISBN: 978-83-934751-5-5

Do nabycia

centrala.org.pl
incal.com.pl
sklep.gildia.pl
komikslandia.pl

Sugerowany zapis bibliograficzny recenzji

Kaja, Damian. „Siłaczyna”. Recenzje. Internetowy dodatek do „Zeszytów Komiksowych”. <http://www.zeszytykomiksowe.org/recenzja_goliat>. 21 grudnia 2012.

 

Wróć do listy recenzji...

Data utworzenia strony: 21 XII 2012
Ostatnia modyfikacja: 6 XII 2016