Wybrzmiewanie – Mute. on/off

Sebastian Skrobol w albumie Mute. on/off prezentuje owoce artystycznego rozwoju, jaki dokonał się w jego twórczości na przestrzeni ostatnich lat. Za sprawą charakterystycznej kreski zabiera nas w świat fantastycznych historii w większości napisanych przez Bartosza Sztybora i Dennisa Wojdę. Opowieści zdominowane przez duchy, potwory i inne niesamowite postacie czerpie obficie z popkulturowego dorobku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku, sprawiając, że jesteśmy świadkami różnorodności niemal równej asortymentowi ówczesnych wypożyczalni filmów VHS. Jednak przede wszystkim jest to podróż po szlaku kiełkującego talentu – styl Skrobola z każdą kolejną pracą nabiera wyrazu, a sam rysownik – pewności siebie.

Największym atutem zebranych w tomie opowieści komiksowych są rysunki Sebastiana Skrobola, nadające każdej historii wyjątkowy, baśniowy klimat. Prace autora są wzbogacone przez umiejętnie dobrane kolory, łączące całość w mroczne kadry z pogranicza jawy i snu. Zbiór z pracami wielokrotnie nagradzanymi przez polską branżę to świadectwo postępu, jaki poczynił autor w latach 2009-2016. Każdy ma swoją wolność, opowiadanie otwierające album, zachwyca sposobem przedstawienia krajobrazu, wręcz hipnotyzującym zaprezentowaniem kołyszącej się na wietrze trawy, graniczącym z optyczną iluzją. Skrobol bardzo sprawnie konstruuje na planszach wszelkiej maści potwory, swym wyglądem korespondujące z pomysłami Mike’a Mignoli. Choć nie wszystkie elementy graficzne wydają się w pełni opanowane przez twórcę, to widać, że jest on bardzo blisko określenia własnego, niepowtarzalnego stylu. Ostatnia opowieść, The Wolf, jest dziełem dojrzałym, graficznie wręcz ocierającym się o perfekcję. Skrobol nie tylko ma wielki talent plastyczny, lecz również sprawne oko: w opowieści Poor Lonesome Cowboy prezentuje niezwykłą dbałość o konstrukcję kadrów, które również pojedynczo tworzą dzieła. Autor żongluje wizualnymi efektami, starając się poszerzyć głębię swoich prac, co chyba najlepiej widać w Blasku, gdzie wszechobecna mgła nadaje całej historii eteryczny wydźwięk. Jedyne niedoskonałości występują przy portretach postaci, które poziomem wykonania odbiegają od malowniczego tła. Podczas lektury miałem momentami wrażenie obcowania ze screenami z gier komputerowych lub scenami wyjętymi z klasyki kinematografii. Widząc bogatą gamę inspiracji autora, a także chęć ciągłego dopracowywania przez niego warsztatu, nie należy obawiać się o przyszłość Skrobola.

Czytając same historie zaprezentowane na łamach komiksów, można chwilami odnieść wrażenie, że są one tylko pretekstami do pracy rysownika. Forma, która miała zagwarantować sukces w konkursach na krótkie opowieści komiksowe, częściowo tłumaczy ich fabularną prostotę. Niestety momentami opowieści gubią się w swoich metaforach lub zwyczajnie powielają dobrze znane schematy. Bicie Serca przypomina wręcz reklamę, a Oby się nie powtórzył nie osiąga z góry zamierzonego celu, gdyż ani nie zaskakuje, ani nie śmieszy. Te dwie prace należą do najsłabszych w albumie, mocno odbiegając od poziomu Poor Lonesome Cowboy i The Wolf. Zapoznając się z treścią komiksu, trafiając na bardzo wyraźny przekaz, zastanawiałem się, czy nie stworzono ich w ten sposób celowo w celu ułatwienia odbioru najmłodszym czytelnikom, lecz trudno nazwać Mute. on/off pracą dla dzieci. Czytelnik zapoznaje się z prawdziwie postmodernistyczną mieszanką postaci i motywów, od starego rewolwerowca po szalonych naukowców. Scenarzyści starają się pochylić nad ludzką naturą i przedstawić jej zawiłość, lecz nie zawsze im się to w pełni udaje. Efekt problemów fabularnych opowieści jest taki, że czytelnik skupia się bardziej na ich stronie wizualnej, spychając na drugi plan – mniej lub bardziej widoczne – wzniosłe przesłanie. Trochę ubolewam nad tym faktem, gdyż widać, że aspiracją autorów było stworzenie historii podnoszących na duchu, wypełnionych nadzieją. Niestety na szlachetnych intencjach się kończy, proste rozwiązania fabularne kierują wspomniane historie ku banałowi, stanowiąc największą wadę całego albumu.

Za samym zbiorem przemawia również eleganckie wydanie. Wydawnictwo Komiksowe kolejny raz stanęło na wysokości zadania, przekazując do naszych rąk album skomponowany ze smakiem i umiarem. Liternictwo oraz kolory w pełni łączą się z kreską Skrobola, spajając wszystkie elementy w doskonale prezentującą się całość.

Konkursy komiksowe i innego typu współzawodnictwo nierzadko wymagają od twórców specyficznego podejścia do tematu, często także artystycznych ustępstw. Otrzymujemy tym samym pewnego rodzaju przedsmak potencjału drzemiącego w autorach Mute. on/off, album zachęcający, lecz także skrzywdzony przez ograniczenia krótkiej formy. Można liczyć, że przy następnej publikacji historie nabiorą odpowiedniego tempa, nie tylko harmonijnie wspierając świetną stronę wizualną, lecz także pozwalając jej jeszcze dosadniej wybrzmieć. Choć sam tytuł zapewne nawiązuje do wymieszania historii obdarzonych dialogami z opowieściami, mnie osobiście kojarzy się z powolnym przesuwaniem suwaka głośności. Z każdą stroną prace Skrobola nabierają charakteru, co czyni zbiór krótkich komiksów doskonałym prezentem dla początkujących entuzjastów sztuki komiksowej. Trudno o lepsze świadectwo znanej prawdy życiowej, iż wraz z systematyczną pracą melodia talentu artysty wybrzmiewa coraz głośniej.

Kamil Giedrys

Przykładowe plansze

O albumie

Mute. on/off
scenariusz: Dennis Wojda, Bartosz Sztybor, Sebastian Skrobol
rysunek: Sebastian Skrobol
88 stron, format: 170 x 260 mm
oprawa twarda, druk kolorowy
data wydania: wrzesień 2016
wydawca: Wydawnictwo Komiksowe
ISBN-13: 978-83-64638-41-1

Do nabycia

gildia.pl
incal.com.pl
centrumkomiksu.pl
albertus.pl
czytam.pl
nieprzeczytane.pl
bonito.pl

Sugerowany zapis bibliograficzny recenzji

Giedrys, Kamil „Wybrzmiewanie – Mute. on/off”. Recenzje. Internetowy dodatek do „Zeszytów Komiksowych”. <http://www.zeszytykomiksowe.org/recenzja_mute>. 15 czerwca 2017.

 

Wróć do listy recenzji...

Data utworzenia strony: 15 VI 2017
Ostatnia modyfikacja: 15 VI 2017