Usłyszeć ryjówkę

W polskim światku komiksowym nikt nie był przygotowany na Tomasza Samojlika. Mamy oczywiście wysokiej klasy komiks dla dzieci – Kornel Makuszyński, Papcio Chmiel, Janusz Christa, Tomasz Baranowski, Szarlota Pawel… W ostatnim dwudziestopięcioleciu też było wiele prób przebicia się do tej publiczności z historiami obrazkowymi, ale żadna nie zakończyła się sukcesem z prawdziwego zdarzenia.

Dodatkowo, w publikacjach tego typu bardzo często można dostrzec napięcie między oczekiwaniami dotyczącymi ich edukacyjnej zawartości a tym, że integracja takich treści w sposób skuteczny, nienachalny i „fajny” jest bardzo trudnym zadaniem. Z tego powodu rezultaty często bywają znacznie poniżej oczekiwań i w rezultacie czytelnicy otrzymują komiks albo świetny i popularny, ale mało edukacyjny, albo kształcący, ale drętwy. Tomasz Samojlik, jak może się wydawać, znalazł sposób na poradzenie sobie z tym dysonansem: jego zwierzęce komiksy zawierają edukacyjne treści, umiejętnie wplecione w świetnie opowiedziane przygodowe historie, których bohaterowie są zbudowani w wyrazisty sposób. Rezultat to komiksy, które są bardzo popularne wśród młodych czytelników, a zarazem nie nudzą ich rodziców i nie odrzucają ich dziadków.

Nie należy się zatem dziwić, że znane z dźwiękowych adaptacji znanych komiksów (Żywe Trupy, Kajko i Kokosz, Thorgal) warszawskie studio Sound Tropez sięgnęło po twórczość tego młodego artysty. Z wcześniejszymi produkcjami tej wytwórni nie miałem bezpośredniej styczności, co dało mi możliwość spojrzeć na Ryjówkę Przeznaczenia świeżym okiem (a raczej: posłuchać świeżym uchem). Nie mam też większego doświadczenia z wydawnictwami audio dla dzieci, co dodatkowo podnosi wspomniany poziom świeżości.

Słuchowisko jest niezwykle wierne komiksowemu pierwowzorowi pod względem zarówno fabuły, jak i dialogów. Jedyną rozbieżnością, wynikającą z natury przekładu z medium komiksowego na medium dźwiękowe, jest obecność narratora, który musi wyjaśniać to, co w książce widać na obrazkach. Trzeba jednak studiu Sound Tropez przyznać, że narrator w słuchowisku jest doskonale wpasowany w opowieść pod względem językowym, a długość jego kwestii jest właściwie dobrana. Ma to ogromne znaczenie, gdyż niezrównoważenie udziału narratora w opowieści doprowadziłoby albo do jej „przegadania”, albo do problemów słuchaczy ze zrozumieniem akcji.

Głosy bohaterów są w większości dobrane bardzo dobrze: charakterystyczne, ale bez przesady: można je bez trudu odróżnić; lektorzy mają dobrą dykcję; wreszcie, dobrze oddają emocje barwą i tonem. Nie brzmią ani drętwo, ani nadmiernie luzacko. W rezultacie opowieści słucha się bardzo dobrze. Nietrudno też zgadnąć, że docelową grupę odbiorców stanowią dzieci – aktorzy mówią z lekką przesadą emocjonalną, co na pewno ułatwia młodym ludziom zrozumienie pozbawionej obrazu opowieści. Nie jest to jednak przesadna maniera, więc nie wywołuje irytacji u dorosłego słuchacza, co bez wątpienia nie jest łatwe do osiągnięcia przy tego typu produkcjach. Ogólnie rzecz biorąc, widać, że w zapewnienie nagraniu dobrego aktorstwa głosowego wydawca włożył dużo wysiłku i że jest to produkcja prowadzona przez profesjonalnego reżysera, a nie przygotowana przez grupę artystów rzuconych na fale żywiołu.

Tym, co mnie zaskoczyło, jest bardzo mała ilość muzyki. W porównaniu z takimi produkcjami jak audiobook Niezwyciężony Stanisława Lema (wyd. audioteka.pl we współpracy z HTC) Ryjówka Przeznaczenia prezentuje się pod względem muzyczno-dźwiękowym bardzo ubogo. W zasadzie poza melodyjkami otwierającymi i kończącymi każdy rozdział muzyka jest nieobecna. Liczba efektów dźwiękowych też jest ograniczona do niezbędnego minimum, co bez wątpienia osłabia estetyczne wrażenia ze słuchania. Być może uznano, że duża ilość muzyki i innych dźwięków stworzyłaby ryzyko utrudnienia dzieciom odbioru nagrania – słuchowiska dla dzieci na ogół nie obfitują w tego typu elementy. Myślę jednak, że zapewne chodziło również o utrzymanie budżetu pod kontrolą. Trochę szkoda, bo na pewno byłoby możliwe zwiększenie atrakcyjności dźwiękowej Ryjówki Przeznaczenia bez utraty jej zrozumiałości.

W ostatnich latach w Polsce audiobooki stały się bardzo popularne – i mają wysoką jakość. Cieszy, że komiksy – i to twórców młodego pokolenia – zaczynają stawać się podstawami adaptacji na tego medium. Świadczy to o tym, że całkowicie niezwiązane z komiksem branże dostrzegają w tej formie wyrazu potencjał rynkowy; jest to zatem lepszy dowód na rosnący kulturowy prestiż komiksu niż dowolna liczba analiz naukowych i blogerskich wynurzeń. Tego typu projekty, szczególnie jeśli są realizowane tak dobrze jak w przypadku Ryjówki Przeznaczenia ze studia Sound Tropez, bez wątpienia przyczyniają się do popularności komiksu w naszym kraju, czemu można tylko przyklasnąć.

Michał Błażejczyk

O słuchowisku

Ryjówka Przeznaczenia
koncepcja i produkcja: Sound Tropez
scenariusz: Tomasz Samojlik
reżyseria: Marcin Kardach
narrator: Artur Barciś
obsada: Marcin Hycnar (Dobrzyk), Julia Kamińska (Śmiłka), Marieta Żukowska (Korina)
w pozostałych rolach: Mariusz Bonaszewski, Robert Czebotar, Grzegorz Heromiński, Agnieszka Mrozińska-Jaszczuk, Grzegorz Pawlak, Miłogost Reczek, Agata Skórska, Anna Sroka-Hryń, Mirosław Zbrojewicz, Wojciech Żołądkowicz
format: płyta CD mp3
przybliżony czas trwania: 2 godziny 30 minut
wydawca: Sound Tropez

Do nabycia

sklep.soundtropez.pl

Sugerowany zapis bibliograficzny recenzji

Błażejczyk, Michał „Usłyszeć ryjówkę”. Recenzje. Internetowy dodatek do „Zeszytów Komiksowych”. <http://www.zeszytykomiksowe.org/recenzja_ryjowka_audio>. 7 listopada 2015.

 

Wróć do listy recenzji...

Data utworzenia strony: 7 XI 2015
Ostatnia modyfikacja: 11 XII 2016