Prostytucja bez twarzy

Półka z komiksami erotycznymi i pornograficznymi szanującego się fana komiksu nie powinna pozostawać pusta. W katalogu tego typu opowieści z dymkiem możemy znaleźć zarówno bezpretensjonalne pornole (jak Hard Tomka Bińka), adaptacje literackich klasyków (Wenus w futrze Guida Crepaxa), jak i prawdziwe wielowarstwowe perełki (Zagubione dziewczęta Alana Moore’a i Melindy Gebbie). Czy na tę półkę można odstawić po przeczytaniu komiks Na własny koszt Chestera Browna?

Podtytuł polskiegowydania brzmi Komiksowy pamiętnik bywalca burdeli i może spowodować wypieki na twarzy czytelnika, a także sprawić, że jego wyobraźnia oraz wstępne oczekiwania na temat zawartości zostaną ukierunkowane na zapoznanie się ze świńskim komiksem, wypełnionym sporą dozą golizny. Ta książka jest jednak inna, traktuje o czymś odmiennym i nie epatuje hardkorowym obrazowaniem seksu, co zresztą wychodzi historiina dobre. Staje się bowiem przede wszystkim analizą terapeutycznego i wyzwalającego efektu przedefiniowania roli monogamii, idei związku oraz funkcji, jaką może w życiu człowieka wyzwolonego z sieci konwenansów społecznych spełniać prostytucja.

Interesujące będzie odczytanie zawiązania się akcji Na własny koszt poprzez dopisek do tytułu oryginalnego - a comic-strip memoir about being a john, jeśli owego „johna” skojarzymy nie z klientem burdelu, a z adresatem tzw. Dear John Letter. Tym mianem określa się nieformalny list, w którym dziewczyna zrywa z chłopakiem. Taka sytuacja przydarza się naszemu głównemu bohaterowi i zarazem autorowi biograficznego zapisu funkcjonowania w emocjonalnym układzie płatnych usług za seks, Chesterowi Brownowi. Nie otrzymuje on co prawda listu, ale za to musi zmierzyć się ze słynnym „możemy pogadać?”, które wypowiada jego ostatnia dziewczyna, Sook-Yin. Wielu z nas z doświadczenia wie, że kiedy dziewczyna rozpoczyna rozmowę w ten sposób, może to oznaczać tylko kłopoty. Dla Chestera jest to jednak początek wyzwolenia i przewartościowania pewnego systemu relacji damsko-męskich, w które mocno wierzył. Skoro dotychczasowy zawiódł, to dlaczego nie spróbować dla odmiany czegoś innego? Tak też postanawia zrobić. Kiedy zaczyna odczuwać potrzebę rozładowania napięcia seksualnego - udaje się do prostytutki i kontynuuje przez kolejne lata swoje wizyty u różnych pań oferujących tego typu usługi. Z jednej strony sprawia wrażenie oszołomionego, zaskoczonego i zafascynowanego nowymi możliwościami, z drugiej dostrzega głębszy sens funkcjonowania w tego typu układzie otwartym. Podejmuje na ten temat dyskusję ze swoimi przyjaciółmi (znanymi artystami komiksowymi, Sethem i Joem Mattem), których potrzebuje nie tyle do potwierdzenia słuszności własnego postępowania, co do zwerbalizowania zasad nim kierujących i ułożenia sobie w głowie ideologii nowej drogi uczuciowej, którą zamierza podążyć. Wszystko toczy się bezproblemowo do momentu, w którym poznaje Denise. Więcej tajemnic, kierując się poczuciem przyzwoitości, nie można odsłonić - żeby i dla czytelnika lektura była satysfakcjonująca.

Brown prowadzi swoją opowieść w dosyć wyrachowany, usystematyzowany i chłodny sposób. Jednak w uporządkowanych według chronologicznej pamiętnikowej narracji rozdziałach, zbudowanych (na ogół) w układzie osiem małych kadrów na planszę, wyprowadza zaskakujące humorystyczne sierpowe, które puentują kolejne rozdziały, zwalając z nóg swoją szczerością. Humor konstytuuje się właśnie w tym zderzeniu zimnej emocjonalnie formy graficznej, która podporządkowuje sobie temat, z niezwykłym niewzruszeniem oraz racjonalnym podejściem do wizyt u prostytutek. Brown nie zdradza niczyich emocji. Estetycznie jego komiks przypomina obrazowanie, które wykorzystuje w swoich czystych formach narracyjnych np. Daniel Clowes - statyczność scen, bezruch postaci, ograniczona do minimum dynamika ruchu wynikającego z sekwencyjności komiksu. Postaci mają przypisaną mimikę na cały czas trwania akcji, ich twarze są jak wyrzeźbione ze skały. Brown posuwa się jednak o krok dalej w tej bezosobowości (przywoływanie imion kolejnych dziewczyn w żaden sposób ich nie charakteryzuje, ma charakter czysto instrumentalny) - nie pokazuje twarzy żadnej z prostytutek, z którymi się spotyka. Chroni w ten sposób odwiedzane kobiety przed rozpoznaniem, ale i dokłada kolejny element (także poza rozmiarem kadrów a priori uniemożliwiających podkreślenie pornograficznego charakteru opowieści), który potwierdza chęć skoncentrowania się na czymś innym niż stworzenie książeczki „trzymanej/czytanej w jednej ręce”.

W tej czystej formie budowania sekwencji znajdziemy jednak kilka bardzo subtelnie współgrających z charakterem scen rozwiązań narracyjnych - choćby scenę, w której Sook-Yin zrywa z Chesterem. Zostaje ona opowiedziana za pomocą dymków z zapisem rozmowy, które umieszczono na czarnym tle. Łącząc tę formę zobrazowania w tej konkretnej scenie z możliwą interpretacją podtytułu oryginału zaprezentowaną wcześniej w tej recenzji, można przyrównać ją do formy listu - w tym miejscu liczy się tylko tekst (choć dialogowy). Statyczność układu kadrów na pozostałych planszach komiksu ma zapewnić mu przejrzystość, ale też dać margines na manewry, które odmierzają czas opowieści względem realnego czasu trwania (i istotności) przedstawionych zdarzeń. Świetnie wypadają w takich momentach dwustronicowe przelotne przygody z prostytutkami, którym autor nie zamierza poświęcać więcej czasu. I miejsca.

Chester Brown stworzył piekielnie szczery, odważny i polemiczny komiks. Recenzja tego utworu siłą rzeczy musi skończyć się w momencie, w którym kończy się opowieść obrazkowa, a zaczynają uzasadnienia i przypisy od autora. Musi, gdyż zawarty w dodatku do narracji komiksowej materiał jest tematem na zupełnie inny tekst i dyskusję. Odpowiedzieć tylko należy jeszcze, gdzie na półce ma stanąć ten komiks - w kategorii ero-porno czy bliżej dzieł autobiograficznych? Zdecydowanie i bez protestów własnego sumienia warto tym komiksem wytyczyć sobie granicę między jednymi a drugimi.

Uwaga na marginesie - przekład komiksu, w odróżnieniu od pewnych form oferowania prostytucji w Kanadzie (według stanu na okres, w którym Brown swój komiks tworzył), nie jest w Polsce działalnością nielegalną, więc spokojnie można wspomnieć o Hubercie Brychczyńskim (w nocie technicznej jego nazwisko pominięto), który zajął się tłumaczeniem tego tytułu. Nie narazi go to na nieprzyjemności ze strony władz.

Jakub Jankowski (członek redakcji komiksowej „Poltergeista”)

Przykładowe plansze

O albumie

Na własny koszt. Komiksowy pamiętnik bywalca burdeli
scenariusz i rysunki: Chester Brown
tłumaczenie: Hubert Brychczyński
292 stron, format 140 x 190 mm
oprawa miękka, druk czarno-biały
data wydania: październik 2013
wydawca: Centrala - Central Europe Comics Art
ISBN-13: 978-83-63892-22-7

Do nabycia

centrala.org.uk
picturebook.pl
czytam.pl
incal.com.pl
imago.com.pl
sklep.gildia.pl
fankomiks.pl
albertus.pl

Sugerowany zapis bibliograficzny recenzji

Jankowski, Jakub. „Prostytucja bez twarzy”. Recenzje. Internetowy dodatek do „Zeszytów Komiksowych”. <http://www.zeszytykomiksowe.org/recenzja_wlasny_koszt>. 27 marca 2014.

 

Wróć do listy recenzji...

Data utworzenia strony: 27 III 2014
Ostatnia modyfikacja: 11 XII 2016