Wojenne narzeczone

Wyspa kobiet stanowi kolejną próbę spojrzenia na popularny temat relacji damsko-męskich. Sam pomysł wyjściowy, polegający na przedstawieniu perypetii mężczyzny w społeczeństwie składającym się tylko z kobiet, może nie należy do zbyt oryginalnych, ale za to sposób, w jaki francuski autor Zanzim przedstawia losy swojego bohatera, przykuwa uwagę lekkością i warsztatową sprawnością.

Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy as lotnictwa, Céleste Bompard, rozbija się na niewielkiej, tropikalnej wyspie, leżącej gdzieś pośrodku oceanu. Z retrospekcji szybko dowiadujemy się, kim jest bohater opowieści, jakie były jego wcześniejsze perypetie, a przede wszystkim zaś, że jest on osobnikiem, który z lubością przebiera w przedstawicielkach płci pięknej. Bompard to typowy playboy-awanturnik. Jest niezwykle odważnym, obdarzonym ponadprzeciętnym talentem pilotem, ale przy tym dosyć samotnym egocentrykiem, który relacje z kobietami buduje tylko na bazie własnej sławy. Po rozbiciu się na wyspie jego podstawowym problemem jest właśnie brak kontaktów z kobietami, nie więzi, a kontaktów – przelotnych i opartych na seksie. Tytuł omawianego komiksu to Wyspa kobiet, więc raczej nie będzie niespodzianką, że potrzeba Bomparda obcowania z płcią przeciwną zostanie w końcu zaspokojona. Nim to jednak nastąpi, przyjdzie nam śledzić perypetie bohatera na pozornie bezludnej wyspie.

Pierwsza część komiksu urzeka swoją bezpretensjonalnością. Długie sekwencje kadrów, w których nie pojawia się ani jedno słowo, doskonale oddają charakter samotnej egzystencji rozbitka, a przy tym dobrze kontrastują z przeładowanymi tekstem fragmentami retrospektywnymi. Akcja komiksu rozgrywa się podczas I wojny światowej (sam konflikt odgrywa w komiksie dużą rolę) i Zanzim swoją kreską i sposobem opowiadania próbuje oddać charakter pierwszych dekad XX wieku. Udaje mu się to zresztą doskonale i momentami można odnieść wrażenie, że trzyma się w rękach komiks z tamtej epoki. Tyczy się to zwłaszcza pierwszej części albumu, w której pełno jest prostego humoru sytuacyjnego, zawartego w krótkich scenkach przedstawiających „typowe” problemy rozbitka: zapewnienie sobie schronienia i pokarmu. Te fragmenty czyta się jak dawny komiks prasowy, tym bardziej, że autor często oddziela je od siebie zmianą tonacji kolorystycznej.

Kiedy Bompard natrafia na plemię Amazonek, akcja nabiera rozpędu. Główny bohater ochoczo wita półnagie piękności, ale jego otwartość nie spotyka się ze zrozumieniem. Zostaje uwięziony. Z czasem wszelkimi sposobami stara się wkupić w łaski żyjących w dziczy kobiet. Jak się okazuje, Bompard to bardzo dobry kucharz i jeszcze lepszy kombinator, więc mimo pierwszych niepowodzeń jakoś sobie radzi wśród pań, które nienawidzą wszystkich przedstawicieli płci brzydkiej. I o tym właśnie jest ten komiks: o kochającym wszystkie kobiety mężczyźnie, który musi przetrwać wśród kobiet, które nienawidzą wszystkich mężczyzn.

Bohatera postawiono w sytuacji odwrócenia ról. Oto playboy, który zawsze przedmiotowo traktował kobiety, zostaje przez nie dosłownie zniewolony. Owo zniewolenie przejawia się głównie w fakcie, że wykonuje obowiązki, które tradycyjnie określa się jako „kobiece”, czyli przede wszystkim pierze i gotuje. Ani przez moment nie pozbywa się przy tym swojego chorobliwego pożądania.

Rąbek fabuły został uchylony, a tego, co nie zostało zdradzone, nietrudno się domyślić. Podczas lektury wydaje się nam – czytelnikom, że doskonale znamy tę opowieść – w końcu popkultura uwielbia tego typu historie. Czy aby na pewno? Film Seksmisja to pierwszy, a zarazem najprostszy trop, ale pozostałe? Może Y: Ostatni z mężczyzn? Całkiem blisko pod względem klimatu i grafiki (uproszczona kreska, bardzo istotna rola zastosowanej kolorystyki, ale też scenografia) jest komiksowi Zanzima do drugiego tomu Za Imperium Merwana i Bastiena Vivèsa, w którym za kolor odpowiedzialna była Sandra Desmazières. To wszystko jednak proste skojarzenia i równie dobrze do tej listy można dopisać wszystkie historie, które skupiają się na relacjach damsko-męskich. Wyspa kobiet operuje popularnymi kliszami, jednak jako całość wypada naprawdę świeżo.

Duża w tym zasługa wspomnianych już ilustracji, w których bardzo ważną rolę odgrywa kolorystyka. Dominują żywe barwy, doskonale akcentujące rajski charakter wyspy i witalność głównych bohaterów. Warto zwrócić także uwagę na samą kreskę, którą narysowano ten komiks. Uproszczone wizerunki postaci dobrze współgrają z dbałością o detale tła. Oczywiście najlepiej wypadają kobiety. Chude, grube, niskie i wysokie, hojnie obdarzone przez naturę, jak i nie – wszystkie rozpalają wyobraźnię czytelnika równie mocno, co głównego bohatera. Rysownik idealnie uchwycił piękno damskiego ciała. Tak jak Milo Manara zawarł to piękno w jednym uniwersalnym wizerunku, który powtarza we wszystkich swoich dziełach, tak Zanzim pokazał całe spektrum kobiecych kształtów.

Wyspa kobiet to inteligentny, przystępny w odbiorze komiks. Prosta na pierwszy rzut oka opowieść współgra z uproszczonymi ilustracjami. Ale ta powierzchowna prostota nie jest bynajmniej mankamentem. Zresztą niech pozory was nie zmylą. Ilustracje, mimo że daleko im do hiperrealizmu, potrafią rozpalić zmysły. A co do historii, to nie zapominajcie, że gdzieś tam daleko toczy się wielka wojna…

Paweł Panic

Przykładowe plansze

O albumie

Wyspa kobiet
scenariusz: Zanzim
rysunek: Zanzim
tłumaczenie: Jakub Syty
80 stron, format: 210 x 280 mm
oprawa twarda, druk kolorowy
data wydania: kwiecień 2016
wydawca: timof i cisi wspólnicy
ISBN-13: 978-83-65527-00-4

Do nabycia

timof.pl
sklep.gildia.pl
incal.com.pl
czytam.pl
albertus.pl

Sugerowany zapis bibliograficzny recenzji

Panic, Paweł. „Wojenne narzeczone”. Recenzje. Internetowy dodatek do „Zeszytów Komiksowych”. <http://www.zeszytykomiksowe.org/recenzja_wyspa_kobiet>. 7 listopada 2016.

 

Wróć do listy recenzji...

Data utworzenia strony: 7 XI 2016
Ostatnia modyfikacja: 11 XII 2016