|
|
Edvin Volinski (sc.),
Nikodem Cabała (rys.)
i Grzegorz Krysiński(kolor)
|
|
Biocosmosis
tom 3: Quiciuq
|
|
Format: 30 x 21
Ilość stron: 48
|
Okładka: miękka
Kolorowy
|
|
|
|
W ostatnich miesiącach ukazały się dwa albumy, związane z serią
Biocosmosis:
Emnisi Antologia #1 i
Quiciuq. Ten drugi to trzeci pełny
tom cyklu, natomiast Antologia to
zeszyt o mniejszej objętości, czarno-biały, zawierający dwie
krótsze opowieści i szereg dodatkowych informacji o świecie
Entirum.
Pod względem zawartości, Antologia
jest stosunkowo nierówna. Pierwsza komiksowa historia,
Tolaki cz. 1, to wątek poboczny
fabuły pierwszego tomu Biocosmosis,
w całości poświęcony walce kilkorga pracowników fizycznych
portu kosmicznego z Noktoornem, zanim jeszcze zmierzył się z nim
emnich Enone. Takie przewlekłe sceny walki do mnie słabo
przemawiają, momentami miałem też trudności z dokładnym
śledzeniem akcji - ciągle zmieniające się ujęcia i dynamiczne
kadrowanie nie zawsze pozwalały jednoznacznie określić, kto, kogo, gdzie i którędy.
O wiele bardziej udana wydała mi się druga krótka opowieść z
Antologii -
Url Kobolt.
Wprowadza ona do serii nowy nośnik napięcia: zamiast politycznych
knowań i efektownych bijatyk jest nim psychologia. Bohaterem jest
pierwszy w Biocosmosis emnich,
który nie jest nieskazitelny moralnie - a w dodatku jego
skaza jest bardzo interesująca,
gdyż wyraźnie nawiązuje do postaw niektórych kapłanów znanych
nam religii.
Ogromną zaletą Antologii jest
zawarte w niej kalendarium najważniejszych wydarzeń z historii
świata Entirum. Jest ono momentami może zbyt szczegółowe, ale
pozwala umieścić wydarzenia z dwóch pierwszych tomów w kontekście
historycznym, politycznym i społecznym. Jest to również dowód,
że seria faktycznie ma ambicje być poważną space operą, a nie
zbiorkiem słabo powiązanych epizodów, skupionych na bijatykach.
Zaskakujące - ale zarazem ciekawe - jest natomiast
w Antologii to, że pozbawione
koloru rysunki Cabały zdecydowanie tracą na atrakcyjności.
Brak koloru uwypukla każde drobne potknięcie rysownika
i podkreśla wagę koloru dla oprawy plastycznej serii.
Quiciuq jest kontynuacją
tendencji stylistycznych, zarysowanych w
Antologii. Na planetę Altomerrę przybywa tytułowy emnich,
potężny telepata, i zostaje wplątany w telepatyczno-filozoficzny
pojedynek z tajemniczym mężczyzną, mieszkającym w odległym zakątku
planety. Pojedynek przebiega i kończy się w nieoczekiwany sposób;
album kończy się efektownym zawieszeniem akcji, co wydaje się
potwierdzać fabularne ambicje autorów serii.
Jest to zatem nawiązanie stylistyczne do
Urla Kobalta z Antologii -
i zarazem odejście od konwencji dwóch pierwszych albumów - w tym
sensie, że ciężar fabuły został przesunięty w stronę psychologii
i filozofii. Oczywiście, wykorzystanie tych elementów to
fantastyce naukowej nic nowego, bo już choćby
w Gwiezdnych wojnach George Lucas
zaserwował nam inteligentnie zbalansowaną dawkę akcji, polityki
i filozofii - ale z drugiej strony wiele jest filmów, seriali,
książek i komiksów pokazujących, że zrobienie tego w nienudny
i nieirytujący sposób wcale nie jest takie proste.
Po pewnym rozczarowaniu, jakim był
Savas, Quiciuq jest
dowodem, że Biocosmosis to jednak
projekt zakrojony bardzo ambitnie - i to nie tylko pod względem
fabularnym. Seria nie wzbudza u mnie może całkowitego entuzjazmu -
za sprawą na przykład braku odniesień do społecznej warstwy
świata Entirum, całkowitego skupienia się na działaniach elit
i zastosowania bardzo konwencjonalnych rozwiązań politycznych -
innymi słowy, bardzo konserwatywej wizji świata przedstawionego.
Trzeba jednak przyznać, że to naprawdę dobre komiksy
fantastyczno-naukowe głównego nurtu - czyli typu, którego
na polskim rynku jak dotąd brakowało. Jak się do tego doda,
że kolejne tomy ukazują się regularnie i są profesjonalnie
zrealizowane, to okaże się, że chcieć to móc i że wieczne
narzekania na realia rynkowe
i inne obiektywne trudności
to tylko wymówki tych, którym po prostu nie chce się przyłożyć.
Michał Błażejczyk
|