Propagandowość i tendencyjność
Przygód Tintina Hergégo

Ten tekst został przygotowany na komiksowe sympozjum (Łódź 2004). Został on też opublikowany w magazynie „Esensja” (http://www.esensja.pl).

Więcej o przygodach Tintina znajdziesz tutaj.

Słownik terminów literackich definiuje propagandę jako „rozpowszechnianie i wyjaśnianie idei, poglądów i doktryn w celu pozyskania dla nich możliwie szerokich rzesz zwolenników”i. Do szerzenia propagandy używana jest często literatura i wówczas mamy w niej do czynienia z „budowanie[m] świata przedstawionego poddanego wyraźnym podziałom dychotomicznym, narzucającym odbiorcy opinie, wskazującym, co dobre, a co złe, w konsekwencji – z czym się identyfikować, co zaś odrzucić”ii. Jedną z form literackich, stosowanych w celach propagandowych, jest powieść tendencyjna, czyli „odmiana powieści, w której świat przedstawiony i sposób rozwijania narracji podporządkowane są przyjętym przez autora założeniom ideologicznym bądź politycznym o charakterze doraźnie aktualnym […]. W p.t. bohaterowie są wyraźnie dzieleni na dobrych i złych, ich postępowanie ma być przykładem pozytywnym bądź negatywnym […]”iii.

Zacytowane wyżej definicje wskazują na istnienie dwóch mechanizmów, za pośrednictwem których dzieło staje się propagandowe: intencja autora i elementy konstrukcyjne. Mimo, że Słownik terminów literackich nie oddziela ich wyraźnie od siebie, należy zauważyć, że są one odrębne i mogą istnieć niezależnie od siebie. Można sobie wyobrazić dzieło, którego twórca pragnął rozpowszechniać określoną ideę, ale jego dzieło z jakichś przyczyn nie jest w taki sposób odbierane. Istnieją też dzieła, których konstrukcja spełnia wymienione wyżej kryteria, ale nieuzasadnione jest podejrzenie o intencjonalność tego faktu. W takim przypadku również można mówić o propagandzie. Trzeba też pamiętać, że oba wymienione kryteria są nieostre: prawdziwa intencja autora często jest nie do ustalenia, zaś ocena propagandowości konstrukcyjnej zależy w znacznym stopniu od odbiorcy i jego światopoglądu – to co jest dla jednego ewidentną propagandą, dla innego może być zgodnym z prawdą i pożądanym opisem rzeczywistości.

Okładka Tintina
w kraju Sowietów
Artykuł niniejszy jest próbą przeanalizowania na kilku przykładach zagadnienia propagandowości komiksów z serii Les aventures de Tintin (Przygody Tintina), tworzonych przez George’a Remiego, zwanego Hergém. Tym obrazkowym historiom, na których wychowało się kilka pokoleń francuskojęzycznych Europejczyków, nieraz zarzucano propagowanie europocentrycznej, konserwatywnej, momentami rasistowskiej ideologii. Pisano między innymi: „Szkoda już nawet tracić czasu na wykrzykiwanie, że Hergé jest wciąż niezaprzeczalnym liderem najbardziej reakcyjnego komiksu, że Tintin jest niezrównanym modelem bohatera zbawczej cywilizacji zachodniej”iv albo: „Jeśli wasze dzieci mają być grzeczne z obrazka, starajcie się, żeby te obrazki nie pochodziły od rysownika Hergégo”v. Propagandowość i tendencyjność są w Przygodach Tintina obecne na wiele sposobów i w różnym natężeniu, co zresztą zależy od okresu, w którym powstał dany tom serii.

Tom pierwszy, zatytułowany Les aventures de Tintin reporter du „Petit vingtième” au pays des Soviets (Tintin w kraju Sowietów), zaczął się w odcinkach ukazywać w styczniu 1929 roku i opowiada o przygodach tytułowego bohatera, reportera „Le petit vingtième”, młodzieżowego dodatku do katolickiego czasopisma, w którym pracował autor. Za kanwę tej opowieści posłużyła Hergému agitacyjna książka pt. Moscou sans voiles Josepha Douillet, podsunięta młodemu rysownikowi przez redaktora naczelnego „Le petit vingtième”, ojca Norberta Wallez. Trzeba pamiętać, że lata międzywojenne to wojna propagandowa między katolicyzmem i europejskim konserwatyzmem a socjalizmem i komunizmem.Tintin w kraju Sowietów bez wątpienia wpisuje się w ten spór.

Tintin w bijatyce
z agentem GPU
Milicjant ląduje w wodzie
Komiks ten opowiada o licznych próbach pozbycia się przez GPU głównego bohatera i jego psa Milusia (fr. Milou) z ZSRR. Nie jest nigdzie powiedziane, co jest celem wyprawy Tintina ani dlaczego radzieckie władze chcą go usunąć; z przebiegu fabuły można wnioskować, że obawiają się odkrycia przez niego jakichś sekretów. Ta atmosfera ciągłego osaczenia bez wyraźnego powodu stwarza wrażenie niegościnności Kraju Rad, jego zamknięciu przez obcymi i tajności funkcjonowania władzy. Potęguje to fakt, że jedynymi niemal mieszkańcami ZSRR, występującymi w komiksie, są agenci GPU. Poza dużą ilości dynamicznej akcji, Hergé pokazał też w Tintinie w kraju Sowietów samo tytułowe państwo, skupiając się na nadużyciach rządzącej nim władzy i komunistycznego systemu.

Znajdziemy tam więc fałszowanie wyborów (str. 36vi), stosowanie tortur w śledztwie (str. 70-71), odbieranie chłopom zboża (str. 82-84), przechowywanego następnie w magazynach na eksport w celach propagandowych (str. 107), budowanie nieprawdziwych fabryk tylko w celu zaimponowania obcokrajowcom (str. 30), zrujnowanie Moskwy (str. 78) i obdarte dzieci, stojące w kolejce po chleb i nie dostające go, jeśli nie przyznają, że są komunistami (str. 78-79). Wiele z tych zjawisk odpowiadało rzeczywistości, jednak było pokazanych w sposób przerysowany, nierealistyczny lub bez zachowania proporcji, inne były całkiem fikcyjne. Trzeba też pamiętać, że stan powszechnej wiedzy o mechanizmach sowieckich rządów był w latach trzydziestych ubiegłego wieku o wiele gorszy, niż dzisiaj, więc przedstawianie Kraju Rad w tak jednoznacznie negatywny sposób, uciekając się do przerysowań, zmyśleń i jednostronności, w popularnym czasopiśmie dla dzieci i młodzieży, było bez wątpienia głosem opiniotwórczym.


Tintin zmusza
przechodnia do
napompowania koła
Ciekawe jest zestawienie głównego bohatera z próbującymi go osaczyć przeciwnikami z GPU. Tintin jest osobą zaradną i odważną, nie waha się użyć siły ani odpłacić pięknym za nadobne, a wszystkie te cechy są przedstawiane w pozytywnym świetle. Tropiący go agenci GPU, mimo że stosują podobne metody walki, np. podstępy i siłę fizyczną, są zawsze pokazani jako tchórzliwi i podli. Co ciekawe, samo postępowanie Tintina nie pozwala postawić go moralnie ponad jego prześladowcami: kopniakiem strąca do jeziora policjanta, który próbował go aresztować za kąpiel w miejscu niedozwolonym (str. 51), bezpardonowo mści się na agencie, który zastawił na niego pułapkę na torach kolejowych (str. 26-27) i na takim, który w przebraniu żebraka próbował go podejść, ale nie zrobił mu jeszcze nic złego (str. 34-35). Najbardziej zaskakująca jest scena, w której Tintin zmusza przypadkowego przechodnia do napompowania przebitej dętki samochodowej: najpierw przewraca go, potem obrzuca obelgami, zmusza do biegu, by wreszcie wyczerpanemu, oddychającemu szybko mężczyźnie włożyć w usta wentyl i kazać pompować (str. 64-66). Działania bohatera wielokrotnie wzbudzają niechęć, jeśli nie odrazę. Miluś komentuje wszystkie wydarzenia, chwaląc swojego pana i naśmiewając się z jego przeciwników, przez co „podpowiada” czytelnikowi, że racja moralna leży po stronie Tintina. Wątpliwe standardy moralne bohatera każą zastanawiać się, na ile narrator próbuje przekonać czytelnika do wyższości etycznej Tintina nad jego prześladowcami, a na ile taką postawę z góry zakłada. To drugie wyjaśniałoby, dlaczego może istnieć możliwość identyfikacji się z bohaterem i pozytywnej oceny jego poczynań.

Propagandowość Tintina w kraju Sowietów leży zatem na kilku poziomach: pokazania wyrywkowych, tylko negatywnych, przerysowanych lub zmyślonych cech komunizmu, zaludnieniu Kraju Rad wyłącznie agentami tajnej policji, nastającymi na życie reportera bez żadnej widocznej przyczyny oraz stronniczości w ocenie moralnej bohatera. Konstrukcja świata przedstawionego i fabuły, jednoznaczność ocen moralnych i próba ich narzucenia czytelnikowi oraz wyraźny podział na bohaterów dobrych i złych kwalifikują ten utwór jako propagandowy.

Okładka Tintina
w Kongo
Druga część przygód Tintina – Tintin au Congo (Tintin w Kongo) – opowiada o przygodach reportera w Afryce. I tym razem Hergé posunął się do znaczących uproszczeń i do tendencyjności, by wesprzeć określony polityczny cel, a mianowicie kolonizację Konga przez Belgię. Kraj ten był uzależniony od Belgii zaledwie od końca XIX wieku, jego zasoby okazały się jednak bardzo istotne po I wojnie światowej przy odbudowie wojennych zniszczeń. Belgowie jednak nie garnęli się do wyjazdów do Afryki, komiks Hergégo miał się więc przyczynić do popularyzowania i uzasadniania idei kolonizacji.

Szokujący dziś jest sposób przedstawienia Afrykańczyków w tej opowieści: są dziecinni, mało rozgarnięci, leniwi, bojaźliwi i zabobonni, mówią łamanym francuskim. Tintin dla kontrastu jest wykształcony, inteligentny, pracowity, pomysłowy i odważny. Ani on, ani Miluś nie szczędzą kąśliwych, negatywnych uwag pod adresem Afrykańczyków, nazywając ich zresztą wielokrotnie „Nègre”, czyli „Czarnuch” (np. pl. 15vii). Przykładowo, kiedy Miluś tonie za burtą, Tintin mówi do czarnoskórego marynarza: „I nie zrobi pan nic, żeby go uratować? Zaraz pan zobaczy, jak się to robi, kiedy się jest mężczyzną!” (pl. 11).

„No, leniuchy, do roboty!”
Kiedy wynajmują młodego czarnoskórego chłopca jako przewodnika, Miluś komentuje: „Nie wygląda na zbyt zaradnego” (pl. 18). Kiedy Tintin przypadkowo powoduje przewrócenie się pociągu, wiozącego grupę Afrykańczyków, to najpierw przeprasza ich, ale później zamiast im pomóc w postawieniu pociągu z powrotem na torach, stoi z boku i komenderuje, nie szczędząc niemiłych uwag: „Weźmie się pan do pracy, czy nie?”, „Nie macie wstydu, żeby pies miał za was pracować?”; Miluś oczywiście dorzuca swoje trzy grosze: „No, leniuchy, do roboty!” (pl. 32-34). Należy dodać, że Afrykańczycy są pod ogromnym wrażeniem zaradności białego chłopca. Znaczące są też wypowiedzi zasmuconych Afrykańczyków już po powrocie Tintina do Europy: „I pomyśleć, że w Belgii wszyscy są tacy jak Tintin” albo: „Jeśli będziesz niegrzeczny, to nigdy nie będzisz taki, jak Tintin” (pl. 109).

Lokalny król
z wałkiem
zamiast berła
Taki sposób przedstawiania rdzennych mieszkańców Afryki ma na celu uzasadnienie konieczności i pozytywnego wpływu cywilizacyjnej misji białych. Ich kultura zostaje wyśmiana jako całkowicie zacofana: oto król plemienia Ba Baoro’m zamiast berła dzierży kuchenny wałek (pl. 35), a do walki używa archaicznej strzelby z rozszerzoną na końcu lufą (pl. 50). Rdzenna religia jest przedstawiona jako hochsztaplerstwo, świadomie podtrzymywane przez szamanów, którzy obawiają się utraty władzy duchowej nad swoim plemieniem (np. pl. 42). Na tym tle obecność łagodnych i zaradnych misjonarzy (pl. 61 i nast.) musi wydawać się bardzo pozytywna i całkowicie niezbędna, by wyciągnąć autochtonów z zapaści cywilizacyjnej. Bardzo znamienna, a z dzisiejszej perspektywy wręcz komiczna, jest lekcja geografii, którą w szkole w misji Tintin rozpoczął od następujących słów: „Moi drodzy przyjaciele, dzisiaj opowiem wam o waszej ojczyźnie: Belgii” (pl. 63).

Bardzo interesujące jest porównanie pierwszego, czarno-białego wydania ze współczesnym. W tym drugimviii dawka słownego rasizmu jest o wiele mniejsza: kąśliwe i negatywne uwagi zostały albo usunięte, albo znacznie złagodzone. Afrykańczycy wciąż są ludem zacofanym, niezaradnym, leniwym i zabobonnym, ale brak podkreślających to wypowiedzi zmniejsza te wrażenie, odsuwając je z poziomu bezpośredniego, werbalnego, na słabiej wyczuwalny poziom sposobu obrazowania. Znaczące jest też zastąpienie każdego słowa „Kongo” przez „Afryka”, a „Belgia” przez „Europa” lub „kraj”; wspomniana wyżej lekcja geografii staje się obojętną politycznie lekcją matematyki. Oznacza to, że przy tworzeniu kolorowego wydania tego albumu Hergé zrezygnował z kolonialnej propagandy (temat ten nie był już zresztą politycznie aktualny) i osłabił negatywne przedstawianie Afrykańczyków. Fabuła i wyznaczniki charakteru bohaterów obu ras pozostały jednak niemal bez zmian, co oznacza, że to werbalizacja rasizmu, a nie jego zobrazowanie zostały uznane przez autora i/lub wydawcę za niedopuszczalne. Nie oznacza to wszelako, że komiks ten przestał być bardzo stronniczy i nierzetelny.

Rzeź antylop
Tintin w Kongo zawiera jeszcze jeden istotny wątek, przeniesiony zresztą ze starego do nowego wydania praktycznie bez zmian. Chodzi o polowania, jeden z głównych motywów podjęcia przez reportera wyprawy do Afryki. Poluje więc Tintin na lamparty, lwy, antylopy, słonie, nosorożce i bawoły. Walczy z krokodylami, wężami i małpami. Mimo, że wiezie ze sobą aparat fotograficzny, używa go tylko raz do robienia zdjęć żyrafom (pl. 94-95), w pozostałych przypadkach spotkanie młodzieńca ze zwierzętami kończy się dla tych ostatnich fatalnie. Odbywa się to zresztą bez zastanowienia i z ogromną satysfakcją bohatera i jego „myśliwskiego” psa. O ile niektóre ze scen (np. walka z krokodylem, pl. 19-22) nie zawierają elementów nieproporcjonalnych do zagrożenia, to kilka zaskakuje brutalnością. Przykładowo, nie mogąc przeszyć kulami grubej skóry nosorożca, Tintin wierci w niej otwór, w środek wkłada laskę dynamitu i podpala lont; kończy się to eksplozją, w wyniku której ze zwierzęcia zostają tylko strzępy (pl. 97). Zwierzęta przedstawiane są niemal wyłącznie jako potencjalne trofea łowieckie, pomyłkowe zmasakrowanie stada antylop zamiast zastrzelenia jednej na obiad przedstawione jest w odcieniach humorystycznych (pl. 25-26), zaś polowanie zostaje ukazane jako całkowicie naturalny sposób spędzania wolnego czasu (np. pl. 66). Takie wyjątkowo przestarzałe myślenie stoi w sprzeczności z propagowanym dziś szeroko, szczególnie w publikacjach dla dzieci, szacunku do natury i odrzuceniu zbędnej przemocy wobec zwierząt, nie wspominając tym, że niektóre ze zwierząt, pokazanych w Tintinie w Kongo w charakterze trofeów, są dziś pod ochroną.

„Czy jestem fotogeniczny?”
Brak werbalnych wypowiedzi wartościujących, szczególnie wygłaszanych przez narratora, często wystarcza, by czytelnik nie uznał utworu za tendencyjny. Taki brak nie oznacza jednak, że w utworze nie mamy do czynienia z propagowaniem określonych sposobów myślenia i zachowania oraz hierarchii wartości. Propagowanie to nie musi być zresztą świadomym zabiegiem autora, a nawet jest ono de facto składową każdego utworu fabularnego. Jest to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do utworów przeznaczonych dla dzieci i młodzieży, odbiorców z natury bardziej podatnych na kształtowanie i łatwo przyswajających nowości. Dziecko, którego ulubiony bohater z lubością zabija dzikie zwierzęta, będzie bardziej skłonne zaakceptować takie postępowanie. Granica między propagandą a edukacją i niewinną opowieścią łatwo ulega zatarciu.

Hergé dość szybko zerwał w swojej twórczości z bezpośrednią propagandą i mającą cele polityczne waloryzacją nietolerancji, stereotypów i uprzedzeń. Piąty tom przygód młodego reportera, Le lotus bleu (Błękitny lotus), zawiera bardzo pozytywne przedstawienie kultury i mieszkańców Chin. Przy okazji kolorowania czarno-białego wydania autor nie zmieniał wypowiedzi pod względem odcienia emocjonalnego ani treści, gdyż z racji braku agresji i dyskryminacji słownej nie było takiej potrzeby, a jedynie unowocześniał język. Podobnie jest w przypadku Tintin au Tibet (Tintina w Tybecie), dwudziestego tomu serii, w którym reporter powraca do Chin, a dokładniej do Tybetu, w poszukiwaniu Tchanga, którego poznał w Błękitnym lotusie, po drodze zatrzymując się w Indiach. Kultury odwiedzonych przez niego krajów zostają pokazane z wielkim szacunkiem (czasami nawet z fascynacją), a ich mieszkańcy są przedstawieni bez pogardy, najwyżej ze szczerym humorem.

Kadr z Tintina w Tybecie
Nie oznacza to jednak, że w albumach tych nie mamy do czynienia z propagowaniem określonej wizji świata. Mimo szacunku do obcych kultur, są one pokazane w sposób bardzo powierzchowny, często bazujący na stereotypach. Nagromadzeniu elementów dokumentacyjnych, najczęściej o charakterze graficznym, nie towarzyszy głębsza refleksja nad tożsamością innych narodów, przez co korowód egzotycznej architektury, wnętrz, strojów i krajobrazów staje się tylko dekoracją. Obce kultury są pokazane jako fascynujące i niegroźne, ale wypowiedzi i sposoby działania ich przedstawicieli mają wyraźne cechy zachodnie. Powstaje wizja ekscytująca pod względem graficznym i fabularnym, ale nie potrafiąca tak naprawdę wynieść innych kultur do poziomu kultury europejskiej, a to z prostej przyczyny: komiks nie przyznaje im odrębności w dziedzinach sposobów myślenia, wartościowania i działania. Obca duchowość przyciąga raczej otoczeniem architektonicznym niż treścią, gdyż ta jest uniwersalna i ma charakter europejski. Innym bardzo istotnym wyrazem tej postawy jest fakt, że w Przygodach Tintina wszyscy zawsze władają językiem francuskim (choć czasem z błędami).

Jedną z przyczyn takiego traktowania obcych kultur w Przygodach Tintina jest użyta konwencja i docelowa publiczność: w scenariuszu nacisk zostaje położony na przygody, dynamiczne zwroty akcji i coraz bardziej karkołomne perypetie. Czytelnik nie może nudzić się ani przez chwilę, w dodatku w centrum wydarzeń stale musi być Tintin. Przy takich założeniach, na eksplorację obcej duchowości i kulturowej odrębności najzwyczajniej nie ma miejsca. Takie uproszczenia przy przyjętej konwencji nie są zresztą same w sobie czymś nagannym, jednakże nie można zapomnieć o ich istnieniu i wpływie na czytelnika, któremu przekazana zostaje myśl, że obce kultury są ciekawe, ale różnią się od naszej tylko „dekoracjami”.

Okładka Klejnotów
pani Castafiore
Innym ważnym tendencyjnym elementem, pozostawionym w ogólnym zarysie bez zmian od pierwszych do ostatnich tomów przygód Tintina, jest sposób konstrukcji głównego bohatera w porównaniu z tubylcami. Tintin jest zawsze najbardziej odważny, zaradny, wykształcony, tolerancyjny, dążący do wyznaczonego sobie celu, uczciwy i moralny (w Tintinie w Tybecie zyskuje w tybetańskim klasztorze przydomek Czyste Serce). Mieszkańcom odwiedzanych przez niego krain zwykle brakuje przynajmniej niektórych z tych cech, co sygnalizuje, że to zachodnia kultura, a w jej ramach – określony model światopoglądowy i wychowawczy – jest najefektywniejsza w budowaniu takich cech charakteru. Owszem, w komiksach tych (pomijając kilka pierwszych tomów) zawsze istnieją światli i ukazani z szacunkiem przedstawiciele innych narodów, jednak i oni koniec końców potrzebują pomocy Tintina, by poradzić sobie z kłopotami. Bardzo widoczne jest to w przypadku Tchanga, który występuje w Przygodach Tintina dwukrotnie, jest bohaterem bardzo pozytywnym, ale w obu przypadkach to młody europejski reporter ratuje mu życie dzięki swojemu uporowi i odwadze. Z kolei oponenci Tintina mają często obce rysy twarzy i kolor skóry oraz zawsze obcobrzmiące nazwiska – Salomon Goldstein, Rastapopoulos, szejk Bab el Ehr, marszałek Plekszy-Gladz.

Bianka Castafiore
Elementem konstrukcji świata przedstawionego, propagującym pewną określoną wizję świata, jest nieobecność w nim kobiet. Nie tylko wszyscy główni bohaterowie serii – łącznie z psem – są osobnikami płci męskiej, ale kobiety są zepchnięte na najdalszy możliwy plan. W wielu przypadkach nie ma ich nawet na ulicach ani w tubylczych rodzinach, a jeśli już się pojawiają, to tylko w charakterze niejako dekoracji. Prawie nigdy też nie odgrywają żadnej istotnej roli w przebiegu wydarzeń. Jedynym wyjątkiem w tym zdominowanym przez mężczyzn świecie jest Bianca Castafiore, śpiewaczka operowa, która po raz pierwszy pojawia się w Le sceptre d’Ottokar (Berło Ottokara, ósmy tom serii), a później gra jedną z głównych ról w Les bijoux de la Castafiore (Klejnoty pani Castafiore). Sam twórca zresztą twierdził, że nie widzi miejsca dla kobiet w wykreowanym przez siebie świecie: „Jeśli stworzyłbym postać ładnej dziewczyny, co miałaby ona robić w świecie, w którym każda postać jest karykaturą? Za bardzo lubię kobiety, by je karykaturować! A poza tym, ładne czy nie, młode czy nie, kobiety rzadko są elementem komicznym. […] Może to kobiece macierzyństwo nie napawa nas śmiechem? Ciekawe, że w wielu komiksach kobiety nie występują, a jeśli już, to rzadko bywają zabawne”ix. Znajomość ówczesnych realiów społecznych i wydawniczych pozwala jednak mieć na ten temat inną teorię, niż Hergé. Klasyczny komiks franko-belgijski był tradycyjnie skierowany do młodzieży płci męskiej i był często wydawany przez konserwatywnych wydawców, którzy bardzo dbali o brak jakichkolwiek elementów seksualnych albo kwestionujących istniejący porządek społeczny. Rola edukacyjna popularnych komiksowych periodyków w propagowaniu i utrwalaniu określonej wizji rodziny była bez wątpienia istotna, tym bardziej że przekaz nie następował na poziomie nachalnej ideologizacji, która byłaby z łatwością dostrzeżona i zignorowana, ale na bardziej subtelnym poziomie konstrukcji i sposobów obrazowania świata przedstawionego, psychologii i motywacji bohaterów. Przygody Tintina uczą pewnej hierarchii ważności problemów i sposobów ich rozwiązywania, a hierarchia ta jest w swojej istocie bardzo „męska”. Brak bohaterów płci żeńskiej jest najbardziej widoczną manifestacją tej tendencji, objawiającej się też np. znikomą rolą w tych komiksach emocji i refleksji kosztem dynamizmu i działania.

Należy w tym miejscu zauważyć, że owa „męska” hierarchia wartości świata Przygód Tintina jest tak naprawdę „chłopięca”: zbyt naiwna, by mógł się nią w praktyce kierować dorosły człowiek. Nikt o zdrowych zmysłach nie podejmie się bardzo niebezpiecznej wyprawy w Himalaje tylko dlatego, że miał bardzo realistyczny sen, w którym jego przyjaciel przeżył lotniczą katastrofę i przed zimnem i śniegiem chronił się w jaskini (Tintin w Tybecie). Podobnie trudne do racjonalnego uzasadnienia jest uparte wracanie Tintina do opanowanego przez japońskie wojsko chińskiego miasta, w którym czeka na niego stryczek (Błękitny lotus). To że w obu tych przypadkach bohaterowi udaje się uniknąć śmierci jest tylko wynikiem ogromnej ilości szczęścia, którego jedynym wytłumaczalnym źródłem, zewnętrznym zresztą wobec świata przedstawionego, jest wymóg, by każda historia dobrze się kończyła. Każdy pozytywny bohater musi mieć pożądaną kombinację cech charakteru – połączenie na przykład szlachetności z bezkompromisowością, dobrego serca z umiejętnością radzenia sobie w każdej sytuacji albo szczerości i prostolinijności z asertywnością. Niestety, w przypadku Tintina składowe te są wymieszane w takich proporcjach, że postać ta staje się niezbyt realistyczna, zaś przygody – niemożliwe do zaistnienia w prawdziwym świecie. Bohater okazuje się być sztucznie skonstruowanym idolem, mającym porwać za sobą młodzież i jej rodziców, wzbudzić sympatię i chęć naśladowania. Jeśli czytelnik identyfikuje się z Tintinem, to nie przez podobieństwo, tylko przez aspirację, co sugeruje, że mamy do czynienia z utworem tendencyjnym.

Jak starałem się to pokazać w niniejszym tekście, propagandowość i tendencyjność mogą mieć różne natężenie i być osiągane różnymi sposobami. Istotna jest przy tym nie tylko intencja autora, ale też możliwe interpretacje jego dzieła, wypływające z konstrukcyjnych i znaczeniowych wyborów, których dokonał, niekoniecznie świadomie. Przygody Tintina ewoluowały od form bezpośredniej propagandy ku o wiele słabiej widocznej tenencyjności. Odpowiada to ewolucji przekonań autora, który z czasem pragnął zerwać z nadmierną ideologizacją swoich opowieści, nie potrafił jednak do końca zdystansować się od głęboko w nim tkwiących paradygmatów kulturowych.

Popularność Przygód Tintina powoduje, że seria ta jest wciąż wznawiana i tłumaczona na wiele języków. Taka konfrontacja z upływem czasu, zmieniającą się świadomością społeczną i różnicami kulturowymi musi jednak z konieczności obnażać jej tendencyjność i nieuniwersalność. Niniejszy tekst nie wyczerpuje zagadnienia propagandowości Przygód Tintina, a jedynie je sygnalizuje, zaś jego publikacja zbiega się z rozpoczęciem ukazywania się w Polsce najstarszych, a zatem najbardziej naznaczonych piętnem tendencyjności albumów tej serii. Jest on próbą krytycznego spojrzenia na te wiekowe już komiksy z perspektywy współczesności.

i [Hasło:] „Propaganda”, [w:] Słownik terminów literackich, pod red. Janusza Sławińskiego, Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1998, s. 438.

ii Op. cit., [hasło:] Propagandowa literatura, s. 439.

iii Op. cit., [hasło:] Powieść tendencyjna, s. 424.

iv „Hebdo” z dn. 14.04.1976, [cyt. za:] B. Peeters, Hergé, fils de Tintin, Flammarion, Paryż 2002, s. 458, [tłum. własne].

v „Le Canard enchaîné” z dn. 12.01.1960, [cyt. za:] op.cit., s. 432, [tłum. własne].

vi [Wszystkie numery stron i cytaty z albumu Tintin w kraju Sowietów za:] Hergé, Les aventures de Tintin reporter du „Petit vingtième” au pays des Soviets, kopia pierwszego wydania, Casterman 1999, [tłum. cytatów własne].

vii [Wszystkie numery plansz i cytaty z albumu Tintin w Kongo za:] Hergé, Tintin au Congo, kopia pierwszego wydania, Casterman 1995, [tłum. cytatów własne].

viii Hergé, Tintin au Congo, Casterman 1974.

ix N. Sadoul, Tintin et moi, entretiens avec Hergé, wydanie ostateczne, Casterman 2000, s. 93, [cyt. za:] B. Peeters, Hergé, fils de Tintin, Flammarion, Paryż 2002, s. 408, [tłum. własne].



Data utworzenia strony: 16 I 2004
Ostatnia modyfikacja: 12 XII 2016