Edvin Volinski (sc.), Nikodem Cabała (rys.) i Grzegorz Krysiński(kolor)
Biocosmosis tom 2: Savas
ProArte, 2007
Format: 30 x 22
Ilość stron: 48
Okładka: twarda
Kolorowy
Przykładowa strona 1, strona 2, strona 3

Emnich o imieniu Savas trafia na planetę, której mieszkańcy zostali porzuceni na pastwę krwiożerczych zwierząt. Kiedy następuje atak, Savas postanawia odkryć przyczynę ich agresywnego zachowania, podczas gdy koloniści walczą, wspierani przez innego niecodziennego gościa: samotnego preventoriana. Rezultatem potyczki jest odkrycie przez Savasa czegoś, co w przyszłości może się dla emnichów okazać bardzo niebezpieczne.

Drugi tom Biocosmosis jest bez wątpienia jednym z najlepiej narysowanych, skomponowanych i pokolorowanych realistycznych komiksów polskich. O ile w pierwszym tomie dało się czasami dostrzec niepewność ręki, to tutaj słabych momentów brak. Cabała spisał się świetnie nawet przy rysowaniu dzikich bestii w najróżniejszych pozach - a przy tym nie można się posłużyć łatwo dostępnymi modelami. Kolory są stonowane i świetnie dobrane pod względem zarówno nasycenia, jak i barwy - plansze są prawie zawsze skomponowane w jednolitej palecie. Twórcy nie zawiedli też, jeśli chodzi o kompozycje plansz - nowoczesne i odważne, ale czytelne i jednoznaczne.

O ile pod względem strony graficznej seria trzyma wysoki poziom, to scenariusz Savasa niestety rozczarowuje. Trudno zrozumieć, dlaczego lwią część albumu zajmuje rozciągnięta do znudzenia scena batalistyczna, tym bardziej, że można sądzić, że jej obecność służy głównie zawiązaniu pewnego wątku, który będzie wykorzystany w dalszych tomach. Nadmierne skupienie się na ataku zwierząt na kolonię powoduje też, że dialogi, mające znaczenie dla posuwania do przodu fabuły cyklu jako całości, są nienaturalnie krótkie i zawierają nadmierne skróty myślowe. Scenarzysta wyraźnie stara się istotne rzeczy w tych dialogach wyjaśnić lub zarysować, ale brakuje mu na to miejsca, przez co sceny te brzmią sztucznie.

Taki wybór fabuły tego albumu ma też nienajlepsze skutki dla kształtowania świata przedstawionego i odsłaniania relacji między jego głównymi bohaterami zbiorowymi: emnichami, preventorianami, elitami władzy politycznej, zwykłymi mieszkańcami i "Obcymi". Ucierpiała też psychologiczna warstwa fabuły, tak umiejętnie rozwinięta w Enone.

Savas nie stawia zbyt wielu ciekawych pytań i nie próbuje dekonstruować utartych kanonów gatunku, tak jak to robił pierwszy tom. Enone miał w sobie potencjał rozwinięcia cyklu w złożoną opowieść, w której tle byłby niebanalny system powiązań społecznych i politycznych, zaś w pierwszym planie - postacie o nietuzinkowych systemach wartości i motywacjach. Takie połączenie w pierwszym tomie dało fabułę, która miała w sobie element zaskoczenia i przez to wciągała.

Byłoby szkoda, gdyby Biocosmosis miało okazać się jedynie kolejnym serialem SF, skupionym na możliwie najbardziej realistycznym rysowaniu scen batalistycznych, przy zaniedbaniu realizmu pozostałych elementów świata przedstawionego. Przekonamy się o tym już niedługo, kiedy na rynek trafi tom trzeci cyklu.

Data utworzenia strony: 11 VII 2007