Edvin Volinski (sc.), Nikodem Cabała (rys.) i Grzegorz Krysiński(kolor)
Biocosmosis tom 3: Quiciuq
ProArte, 2008
Format: 30 x 21
Ilość stron: 48
Okładka: miękka
Kolorowy
Przykładowa strona 1, strona 2, strona 3

W ostatnich miesiącach ukazały się dwa albumy, związane z serią Biocosmosis: Emnisi Antologia #1 i Quiciuq. Ten drugi to trzeci pełny tom cyklu, natomiast Antologia to zeszyt o mniejszej objętości, czarno-biały, zawierający dwie krótsze opowieści i szereg dodatkowych informacji o świecie Entirum.

Pod względem zawartości, Antologia jest stosunkowo nierówna. Pierwsza komiksowa historia, Tolaki cz. 1, to wątek poboczny fabuły pierwszego tomu Biocosmosis, w całości poświęcony walce kilkorga pracowników fizycznych portu kosmicznego z Noktoornem, zanim jeszcze zmierzył się z nim emnich Enone. Takie przewlekłe sceny walki do mnie słabo przemawiają, momentami miałem też trudności z dokładnym śledzeniem akcji - ciągle zmieniające się ujęcia i dynamiczne kadrowanie nie zawsze pozwalały jednoznacznie określić, kto, kogo, gdzie i którędy.

O wiele bardziej udana wydała mi się druga krótka opowieść z Antologii - Url Kobolt. Wprowadza ona do serii nowy nośnik napięcia: zamiast politycznych knowań i efektownych bijatyk jest nim psychologia. Bohaterem jest pierwszy w Biocosmosis emnich, który nie jest nieskazitelny moralnie - a w dodatku jego skaza jest bardzo interesująca, gdyż wyraźnie nawiązuje do postaw niektórych kapłanów znanych nam religii.

Ogromną zaletą Antologii jest zawarte w niej kalendarium najważniejszych wydarzeń z historii świata Entirum. Jest ono momentami może zbyt szczegółowe, ale pozwala umieścić wydarzenia z dwóch pierwszych tomów w kontekście historycznym, politycznym i społecznym. Jest to również dowód, że seria faktycznie ma ambicje być poważną space operą, a nie zbiorkiem słabo powiązanych epizodów, skupionych na bijatykach.

Zaskakujące - ale zarazem ciekawe - jest natomiast w Antologii to, że pozbawione koloru rysunki Cabały zdecydowanie tracą na atrakcyjności. Brak koloru uwypukla każde drobne potknięcie rysownika i podkreśla wagę koloru dla oprawy plastycznej serii.

Quiciuq jest kontynuacją tendencji stylistycznych, zarysowanych w Antologii. Na planetę Altomerrę przybywa tytułowy emnich, potężny telepata, i zostaje wplątany w telepatyczno-filozoficzny pojedynek z tajemniczym mężczyzną, mieszkającym w odległym zakątku planety. Pojedynek przebiega i kończy się w nieoczekiwany sposób; album kończy się efektownym zawieszeniem akcji, co wydaje się potwierdzać fabularne ambicje autorów serii.

Jest to zatem nawiązanie stylistyczne do Urla Kobalta z Antologii - i zarazem odejście od konwencji dwóch pierwszych albumów - w tym sensie, że ciężar fabuły został przesunięty w stronę psychologii i filozofii. Oczywiście, wykorzystanie tych elementów to fantastyce naukowej nic nowego, bo już choćby w Gwiezdnych wojnach George Lucas zaserwował nam inteligentnie zbalansowaną dawkę akcji, polityki i filozofii - ale z drugiej strony wiele jest filmów, seriali, książek i komiksów pokazujących, że zrobienie tego w nienudny i nieirytujący sposób wcale nie jest takie proste.

Po pewnym rozczarowaniu, jakim był Savas, Quiciuq jest dowodem, że Biocosmosis to jednak projekt zakrojony bardzo ambitnie - i to nie tylko pod względem fabularnym. Seria nie wzbudza u mnie może całkowitego entuzjazmu - za sprawą na przykład braku odniesień do społecznej warstwy świata Entirum, całkowitego skupienia się na działaniach elit i zastosowania bardzo konwencjonalnych rozwiązań politycznych - innymi słowy, bardzo konserwatywej wizji świata przedstawionego. Trzeba jednak przyznać, że to naprawdę dobre komiksy fantastyczno-naukowe głównego nurtu - czyli typu, którego na polskim rynku jak dotąd brakowało. Jak się do tego doda, że kolejne tomy ukazują się regularnie i są profesjonalnie zrealizowane, to okaże się, że chcieć to móc i że wieczne narzekania na realia rynkowe i inne obiektywne trudności to tylko wymówki tych, którym po prostu nie chce się przyłożyć.

Data utworzenia strony: 13 VI 2008