Komiksowa tendencyjność

Recenzja komiksu 1956: Poznański Czerwiec

dr Łukasz Jastrząb

 

 



Okładka komiksu
Poznański Czerwiec 1956 r. to najtragiczniejsze wydarzenie w powojennej historii Poznania, na którego badania poświęciłem kilkanaście lat. Z uwagą śledzę więc wszystkie publikacje na ten temat. W związku z 50. rocznicą Poznańskiego Czerwca ukazało się parę pozycji (w tym trzy przedruki książek sprzed lat) wydawniczych. Wśród nich jest komiks 1956: Poznański Czerwiec autorstwa Macieja Jasińskiego, Jacka Michalskiego, Witolda Tkaczyka i Wiktora Żwikiewicza, z wydawnictwa Zin Zin Press. Zawsze z zainteresowaniem czytam wszystko co ukazuje się na temat Poznańskiego Czerwca 1956 r., lecz podczas lektury komiksu po raz pierwszy przecierałem oczy ze zdumienia. Widać niesamowite skróty, niektóre fragmenty rozbudowano aż do przesady (jak wstęp historyczny), by inne potraktować "po łebkach".

Nie wiedzieć dlaczego, genezę wydarzeń umiejscowiono aż w Polsce Piastów - "aby zrozumieć to, co wydarzyło się w czerwcu 1956 roku, trzeba wiedzieć więcej o Poznaniu i jego mieszkańcach" - i zaraz potem mamy Mieszka I, Bolesława Chrobrego oraz informację, że tereny Wielkopolski nawiedzały "liczne plagi, pożary i powodzie". Dalej natychmiastowy przeskok do końcówki XIX w. i prezentacja wizerunku Katedry, która w tym okresie wyglądała zupełnie inaczej, niż przedstawiono to w komiksie. W tekście zaprezentowano Katedrę po jej regotyzacji podczas odbudowy ze zniszczeń wojennych. Również widoczny na rysunku pomnik Jana Kochanowskiego został na to miejsce przeniesiony dopiero w 1927 r. Nieprawdą jest, że w ataku na Cytadelę Poznańską w lutym 1945 r. wzięło udział Ludowe Wojsko Polskie (jest to zresztą tylko potoczna nazwa dla Polskich Sił Zbrojnych na Wschodzie). Podczas walk o Poznań w 1945 r. w mieście, w rejonie Jeżyc, "zawieruszył się" przypadkowo tylko pułk piechoty 2 Armii Wojska Polskiego. Zakłady Cegielskiego otrzymały jako patrona Józefa Stalina dopiero w 1949 r., a nie "wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej". Na śmieszność zasługuje fakt, że robotnik słucha Radia Wolna Europa w miejscu pracy, za co groziło więzienie(!), nie słyszałem też, by o bladym świcie, przed szóstą rano czynna była kasa, która wypłaca pobory.



Rysunek z komiksu
W scenie przy kasie ujawnił się jeden ze schematów komiksu - a mianowicie przedstawiciele partii, żołnierze, funkcjonariusze UB mają twarze zbirów, powykręcane, brzydkie. "Partyjniak" przy kasie wygląda jak Gargamel, a funkcjonariusz UB strzelający na str. 49 ma wyraz twarzy jak japoński pokemon odurzony jakimiś środkami. Podobnie zostało przedstawione szefostwo Urzędu Bezpieczeństwa - jako skacowane grubasy w rozchełstanych mundurach, nie wspominając już o obrazie pracowników Komitetu Wojewódzkiego PZPR, którzy są w trakcie libacji alkoholowej z kiełbasą i wódką. Zrozumiałe jest, że autorzy chcieli charakterystyką oddzielić dobre postacie od złych, ale trzeba chyba zachować umiar. Edward Gierek ma w komiksie ogromną nadwagę - nie wiedzieć dlaczego, skoro na jego zdjęciach z tamtego okresu widać, że był szczupłym mężczyzną.

Wątpliwy jest czynny udział cudzoziemców w zajściach - o ile bezspornie pomagali przy przewożeniu rannych, to udział w demonstracji, a tym bardziej niesienie haseł czy demolowanie urzędów państwowych jest mocno naciągane. Dziwi mnie też niezmiernie fakt, że autorzy komiksu umieścili, budzący bardzo mieszane uczucia epizod, że w plądrowaniu gmachu sądu i prokuratury wzięły udział prostytutki, które przy okazji szukają swoich akt. Jedna z owych prostytutek przeglądających swoje akta ma pseudonim "Milla Fiori" zupełnie jak jedna z nierządnic grająca w kultowym za czasów PRL serialu - 07 zgłoś się. Dziwi się temu też cudzoziemiec, który aktywnie demoluje pomieszczenia gmachu (na marginesie warto dodać, że spalono wtedy 80% akt alimnetacyjnych oraz księgi wieczyste!) i mówi, że "te panie nie wyglądają na działaczki rewolucyjne". Nie za bardzo wiem, jak to skomentować.



Libacja w Komitecie Wojewódzkim
Pozostałe błędy merytoryczne to m. in.: ul. Głogowska w 1956 r. nosiła nazwę Marszałka Konstantego Rokossowskiego; rok szkolny był już skończony (o czym zresztą jest napisane w komiksie), a Roman Strzałkowski biegnie z tornistrem; na czele Urzędu Bezpieczeństwa stał kierownik a nie naczelnik i miał stopień podpułkownika a nie majora; nie zginęła podczas zajść żadna kobieta; nie było potocznie używanej dziś nazwy "prosektorium" tylko Zakład Medycy Sądowej Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej.

Załącznikiem do komiksu jest kalendarium wydarzeń, w którym autorzy komiksu wśród "najaktywniejszych uczestników walk" umieścili Józefa Foltynowicza, Kazimierza Żurka i Jerzego Srokę, oskarżonych o zamordowanie 26-letniego wartownika UB. Jest też tam ciekawostka, że 26.05.1956 r. otwarto Piwnicę pod Baranami w Krakowie, co ma taki sam związek z Poznańskim Czerwcem 1956 r., jak wspomniany na początku Mieszko I i Bolesław Chrobry.

Nie jest też do końca ustalone, że jako pierwsi oddali strzały funkcjonariusze UB, a sama komiksowa wizja strzelaniny na ul. Jana Kochanowskiego powiela wyblakłą już dawno tezę z początku lat 80-tych - choć popularną do dziś w niektórych, nieliczących się na szczęście kręgach - o "ziejącym ogniem gmachu UB". Gdyby faktycznie strzelano takimi seriami, jak to zostało narysowane, ofiar byłoby setki. Na str. 66 pojawiają się żołnierze, mający nie tylko zimowe płaszcze - ale i krótkofalówki! Przemówienie Józefa Cyrankiewicza jest niekompletne - w komiksie jest zdanie "bo to nasze piękne miasto stało się...", zaś w oryginale jest "bo to nasze piękne, znane ze swej pracowitości, z patriotyzmu i z zamiłowania do porządku miasto stało się...". Różnica wynika najprawdopodobniej stąd, że w internecie na wielu stronach historycznych są skrócone, obcięte wersje przemówienia Józefa Cyrankiewicza, właśnie w formie zaprezentowanej w komiksie.



Strzały z gmachu UB
Budzącym ironię wątkiem komiksu jest szalona miłość Haliny (ubranej na lata 70-te) oraz Grzegorza, który ubrany jest w oficerki oraz płaszcz i wygląda jak partyzant Gwardii Ludowej z Kielecczyzny. Po oddaniu serii strzałów przez Grzegorza (do jego broni też j est uwaga - bo do kamienicy biegnie z karabinem mającym drewnianą kolbę, a strzela z pistoletu kolby nieposiadającego), Halina w trosce o jego życie, zwabia świeżo poznanego "powstańca" do domu i spędza z nim upojną noc, o czym świadczy rozanielony wizerunek Grzegorza z papierosem w ręku o poranku 29.06.1956 r. Komedia Giuseppe w Warszawie się przy tym chowa. Ciągle bardzo wiele osób nie rozumie, że nie można z Poznańskiego Czerwca 1956 r. robić sobie przysłowiowych "jaj", a omawiany komiks wpisuje się doskonale w ten nurt. Wpisanie na siłę wątku miłosnego - typowego w literaturze - nie podnosi bynajmniej atrakcyjności treści.

Jeżeli chodzi o okładkę - to wg Witolda Tkaczyka - "merytoryczna esencja zawartości i historyczna wierność wydarzeniom" (wg wywiadu z dnia 29.06.2006 r., umieszczonego na komiksowym serwisie aleja-komiksu.pl). Przypomina ona jednak łudząco słynne zdjęcie-ikonę ze strajku w Berlinie w 1953, gdzie dwóch Berlińczyków atakuje kamieniami radziecki czołg na Leipziger Platz w Berlinie Wschodnim w dniu 18.07.1953 r.



Berlin, Leipziger Platz, lipiec 1953 r.
Podsumowując - obraz Poznańskiego Czerwca wynikający z treści przedstawiony jest schematycznie, patetycznie, dialogi są słabe, trącą sztucznością. Wiele wątków jest bez sensu, część nie wiadomo po co w ogóle się pojawia - jak np. Niemiec szukający swoich korzeni. Sama wizja wydarzeń sprowadza się do oddania przez Grzegorza kilku strzałów do gmachu UB i następnie spędzenie przez niego erotycznej nocy z przypadkowo poznaną kobietą. Nie ma w komiksie autentycznej historii Czerwca '56, poszczególne sekwencje wydarzeń są powyrywane, poza seriami z gmachu nie żadnych innych walk, a przecież na ulicach Poznania, poza rejonem gmachu UB zginęło o 40% więcej osób niż na ul. Jana Kochanowskiego i w niektórych przypadkach to demonstranci strzelali do cywilów.

Ciekawe, czy liczne błędy merytoryczne biorą się z niewiedzy, ze świadomej chęci wykrzywienia faktów w celu osiągnięcia efektu propagandowego opartego na emocjach, a może... z powodu słabości źródeł. Jeden z autorów - Witold Tkaczyk - udzielił w "Gazecie Wyborczej z dnia 27.06.2006 r. wywiadu, po którego przeczytaniu zrozumiałem dlaczego powstała praca pełna niedociągnięć, a nie prawdziwy komiks historyczny. Otóż autor powiedział, że Poznański Czerwiec 1956 r. "zna z relacji świadka, ochroniarza w miejscu, w którym pracuje. W 1956 r. miał dziewięć lat. Bardzo dużo nam na temat tamtych dni opowiedział. Niestety w scenariuszu nie zmieściły się wszystkie sceny. Żałuję (...)".



Halina i Grzegorz
Pomysł na dotarcie poprzez komiks do młodzieży się autorom nie udał. Na wspomnieniach osoby mającej w 1956 r. 9 lat powstał komiks, za pomocą którego - wg Witolda Tkaczyka - "można uczyć historii, może nawet lepiej niż w szkole". Jako historyk oraz pedagog absolutnie nie poleciłbym w szkole tego komiksu. Dzieci w szkole - po jego lekturze - dowiedziałyby się, że w Poznańskim Czerwcu 1956 r. w demolowaniu gmachu sądu i prokuratury brały udział prostytutki szukające swoich teczek, a wszyscy przedstawiciele strony rządzącej mieli wygląd zbirów i dewiantów z amerykańskich horrorów kategorii "D" z lat 70-tych. Komiks obfituje w łatki, uproszczenia, stereotypy i kalki, które z realiami nie mają nic wspólnego.

Tendencyjna lektura tego komiksu może przynieść więcej szkody młodzieży niż pożytku, bo zaliczyć go można, niestety, raczej do jarmarcznego nurtu niektórych imprez towarzyszących obchodom 50. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 r. niż do poważnych wydawnictw. Nie należy zabierać się za szkicowanie zdarzeń, o których ma się blade pojęcie, oparte na mitach i przerysowanych stereotypach.

 

 

Autor jest historykiem, politologiem, badaczem Poznańskiego Czerwca 1956 r. W 2005 r. obronił w Instytucie Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu doktorat o stratach osobowych Poznańskiego Czerwca 1956 r. Ukazał się on drukiem pt.: "Rozstrzelano moje serce w Poznaniu. Poznański Czerwiec 1956 r. - straty osobowe i ich analiza", Wydawnictwo Comandor, Poznań 2006. Jest też autorem kilkunastu artykułów z tej tematyki.

Data utworzenia strony: 13 VII 2006