Ben Katchor
The Jew of New York
(Nowojorski Żyd)
Pantheon Books, 1998
Format: 21.5 x 20.5
Ilość stron: 97
Okładka: miękka
czarno-biały

Ten komiks - o dziwo - kupiłem w mojej lokalnej księgarni, gdzie zwykle można znaleźć głównie komiksy humorystyczne (Garfieldy i temu podobne)...

Format nietypowy i komiks nietypowy. Akcja dzieje się w Ameryce lat trzydziestych XIX wieku, ściślej - w środowiskach żydowskich Nowego Jorku (co nie było trudne do zgadnięcia). Pojęcie "żyd" jest w nim odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki. Mamy więc cwaniaków, mamy uczciwych biznesmenów, mamy nawiedzonych wszelkiej maści, mamy cichych i wierzących, mamy przechrzczeńca, który przez lata polował na bobry, a teraz śpi zawinięty w prześcieradło na trawniku, mamy przedsiębiorcę, który zamierza nagazować jezioro Erie... Niczego i nikogo nie brakuje.

Autorowi udało się oddać intelektualny klimat epoki, pomagając sobie umieszczeniem w książce stylizowanych na pochodzące z tamtych czasów ogłoszeń, plakatów, stronic z książek itp. (być może niektóre są autentyczne, a może nawet wszystkie - i właśnie na ich osnowie autor zbudował narrację?). Przedstawiony świat jest pełen absurdów, jednak wszystkie one współegzystują ze sobą wzajemnie i są w sumie nieszkodliwe.

Bohaterów w tym komiksie jest bez liku. Akcja dzieje się nie tyle szybko, ile pokazywana jest w krótkich ujęciach, po czym przeskakuje w inne miejsce. Wątki przecinają się co jakiś czas, śledzenie narracji nie jest najłatwiejsze. Czytanie dodatkowo spowalnia ilość tekstu - tak dymków (wygłaszane są w nich długie elaboraty), jak i tekstu opisowego. Ten drugi w zasadzie należałoby uznać za prowadzący narrację, często bowiem obrazki sprawiają wrażenie być tylko "ilustracjami" do tekstowej opowieści.

Nie znalazłem w tym komiksie przesłania, motywu wiodącego itp. Szukałem go uważnie przez pierwsze 50 stron, a potem zrozumiałem, że nie o to w nim chodzi. Głównym celem bowiem jest właśnie oddanie pewnego klimatu intelektualnego, atmosfery społecznej. Autorowi udało się to świetnie.

Rysunek bardzo pomaga w odbiorze. Wygląda tak, jakby zarysy postaci i przedmiotów narysowane były ostrym ołówkiem, w sposób nieco kanciasty i lekko niedbały. Później zaś naniesiona na to została wodna farba o różnych natężeniach szarości. Sprawia wrażenie wyblakłego, nadwyrężonego przez czas, ale pełen jest szczegółów i doskonale podkreśla nastrój opowieści.

Data utworzenia strony: 16 X 2001