Ralf König (sc. i rys.)
Konrad i Paul. Big Dick
Abiekt.pl, 2008
Ilość stron: 96
Okładka: miękka
Czarno-biały

 

"-- To znaczy... Jest kilka historyjek, ale większość bardzo intymna... Gdyby to wpadło w ręce mojej matki! -- Tak jakby ona czytała pedalskie komiksy..."

***

W gruncie rzeczy - szkoda, że matka Konrada nie czyta pedalskich komiksów. Mogłaby się tym sposobem dowiedzieć o swoim synu wielu ciekawych rzeczy. Rzeczy, które by ją rozczuliły. Zszokowały. Wprawiły w niedowierzanie. I rozbawiły. Przede wszystkim właśnie rozbawiły, bo Konrad i Paul to komiks, przede wszystkim, szalenie zabawny. Kłótnia o pornograficznego Warhola na ścianie salonu, albo o obsikiwaną deskę klozetową? Gej, dla którego seks przedślubny nie wchodzi w grę? Świąteczny obiad u mamy Paula? Lodowate dłonie na jack-off party? Skórzaki na kursie szydełkowania? Fikus, na który trzeba krzyknąć, żeby lepiej rósł? A nawet - pedały, które chcą wpierdolić pedałom? Znakomita większość kilkustronicowych historyjek z tego komiksu jest dobrze napisana i niebanalnie spuentowana - co nie znaczy, że kilka z nich nie balansuje niebezpiecznie blisko granicy dobrego smaku.

Pod względem formalnym, Konrad i Paul doskonale wpisuje się w tradycję europejskiego (i nie tylko) komiksu humorystycznego, przypomina na przykład krytykę społeczną z komiksów Bretécher, tak pod względem warsztatu plastycznego, jak i literackiego. Rysunek jest czarno-biały, wyrazisty, pozbawiony fajerwerków, ale technicznie opanowany do perfekcji, skupiony na postaciach ludzkich, świetnie oddający ich emocje. Nie jest to może rysunek sam w sobie powalający na ziemię ze śmiechu, jak choćby u Reisera, ale bezsprzecznie zabawny. Dialogi nie wpadają w manieryzm ani tanie efekciarstwo - choć momentami są przydługie, - są za to autentycznie auto-ironiczne. Tłumaczenie też jest świetne.

Konrad i Paul to nie podręcznik bycia ciotą, to nie szukanie usprawiedliwienia, to nie manifest gay pride, to nie homo-pornografia, to nie zaczepka ani wyraz wstydu. Konrad i Paul to komiks o życiu codziennym i wszystkim tym, co w nim zarówno prozaicznego, jak i nadzwyczajnego. O nudzie, problemach, seksie, związkach międzyludzkich, rodzinie. Czy ten komiks jest dla heteryka przepustką do gejowskiej egzystencji? Jeśli wierzyć temu, co Marcin Pietras napisał we wstępie - tak. Czy ta egzystencja wyda się heterykowi egzotyczna? To już zależy od punktu widzenia i od osobistych doświadczeń.

Konrad i Paul bez wątpienia potwierdza wiele stereotypów - bo autorowi nie chodzi o zdobycie punktów w kulturalnej wojnie z heteroseksualną większością. To właśnie jest w tym komiksie najbardziej odświeżające: całkowity brak jakiejkolwiek pretensji i jakichkolwiek kompleksów. Autor niczego nie próbuje czytelnikowi udowodnić - i właśnie dzięki temu udaje mu się udowodnić to, co najważniejsze (czy - jak zechcą niektórzy - najgroźniejsze): że homoseksualizm to absolutnie najzwyczajniejsza rzecz pod słońcem. Więc nie ma się czym poniecać. Chyba że owłosionym męskim tyłkiem.

Konrad i Paul to komiks także dla zażartych homofobów - niech i oni wiedzą, że nawet w Polsce idą zmiany. Na lepsze.

***

"-- Byłeś cholernie dobrym heterykiem. I dlatego po prostu nie mogę uwierzyć, że jesteś gejem! -- Właściwie nie chciałem ci tego mówic, ale... Kiedy ze sobą spaliśmy, za każdym razem po prostu zamykałem oczy i myślałem o gołych facetach! O gołych i OWŁOSIONYCH facetach! -- Gdybym tylko mogła to teraz jak najszybciej wyprzeć ze świadomości... -- To ja w tym czasie zrobię nam kawy..."

Data utworzenia strony: 2 VI 2008