Yslaire
From Clouds 99 (t. 1)
(wersja fr.: Mémoires du XXe ciel)
(Wspomnienia z XX-go nieba)
Humanoids Publishing, 1999
Format: 32 x 24
Ilość stron: 63
Okładka: twarda
Kolorowy
Przykładowa strona 1, strona 2, strona 3
Yslaire
From Clouds 99 (t. 2)
(wersja fr.: Mémoires du XXe ciel)
(Wspomnienia z XX-go nieba)
Humanoids Publishing, 2001
Format: 32 x 24
Ilość stron: 63
Okładka: twarda
Kolorowy
Przykładowa strona 1, strona 2, strona 3

 

Na amerykańską edycję pierwszego tomu natknąłem się zupełnie przypadkowo w torontońskiej księgarni komiksowej The Beguiling. Jakiś czas później dla znajomego z Polski kupiłem drugi. "It's like a rebus" ("To jest jak rebus") - takie słowa padają w pierwszym tomie, można je też śmiało odnieść do tego komiksu jako całości.

Eva Stern, niemal stuletnia psychoanalityk, uczennica Freuda, u schyłku XX stulecia zaczyna otrzymywać pocztą elektroniczną multimedialne wiadomości od kogoś, podpisującego się @nonymous. Listy te zawierają serie zdjęć, dokumentujących najważniejsze momenty z historii ubiegłego wieku: obie wojny światowe, narodziny i upadek nazizmu i bolszewizmu, marzec 68, podbój kosmosu i wiele innych. Część fotografii przedstawia sceny bardziej osobiste, wpisujące się w życiorys bohaterki, dotyczące lub wykonane przez jej brata, Franka Sterna, wojskowego fotografa, oficjalnie zabitego pod Isonzo we wrześniu 1916 roku. Niektóre są ewidentnie spreparowane, inne autentyczne. Później podobne e-maile będzie dostawać kilka innych osób i ich natura zawsze będzie podobna.

Oglądanie tych, całkowicie pozbawionych komentarza, multimedialnych przekazów wywołuje w Evie Stern falę wspomnień. Tym sposobem poznajemy historię życia jej, Franka oraz jego późniejszej kochanki, Fabienne, francuskiej lotniczki. Frank bowiem nie zginął, ale zdezerterował do Wiednia, skąd w towarzystwie Bolszewików wyruszył nieść światu nową dobrą nowinę. Eva próbowała za nim podążać, ale bezskutecznie - nigdy już nie dane jej było ujrzeć go twarzą w twarz, jedynie przedstawiające go zdjęcia z rzadka potwierdzały jego istnienie. Tytułowe XXe ciel to wydawane przez Bolszewików, awangardowe czasopismo, którego Frank był oficjalnym fotografem i za pośrednictwem którego Eva przez lata śledziła jego ruchy. (From Clouds 99 to również awangardowe czasopismo, wydawane przez studentów podczas wojny w Wietnamie.)

Pierwszy tom wydaje się być retrospektywą historii XX wieku, oglądaną z perspektywy obiektywu fotograficznego, raz ukazującego wydarzenia wielkiej wagi, innymi razy - bardzo osobiste, ale wciąż pozostające w kontakcie z Historią. Retrospektywa ta jest uzupełniona wątkiem wspomnień Evy Stern oraz wydarzeniami współczesnymi (próbami analizy tajemniczych e-maili, wizyt młodej studentki Lucienne).

W drugim tomie fabuła bardzo się komplikuje, wprowadzonych zostaje kilka nowych postaci, które znały Franka Sterna, ciągle wiernego swojemu powołaniu - fotografii - do początku lat 70. Osoby te również otrzymują owe e-maile, jedna z nich (astrofizyk) ponadto odkrywa zbiór starych fotografii w sygnale teleskopu (mają one być odbitym gdzieś w kosmosie przekazem, wysłanym niegdyś z Ziemi). Osoby te wymieniają się e-mailami między sobą, jedna z nich - Gabriel Davies - nawet odwiedza Evę Stern w szpitalu (rozpoznano bowiem u niej początkowe stadium choroby Alzheimera). Davies jest światowej sławy chirurgiem i pionierem klonowania, niektórzy zaś podejrzewają go o zamordowanie Franka Sterna dla dobra nauki, kiedy ten leżał śmiertelnie chory w szpitalu. W rozmowie z Lucienne Davies zaprzecza, jakoby kiedykolwiek znał Franka, którego istnienie upatruje w bujnej wyobraźni Evy Stern. Mimo znacznego rozszerzenia i skomplikowania relacji z wydarzeń współczesnych, drugi tom ujawnia nam dalszy ciąg historii rodzeństwa Stern, tak jak była ona widziana przez Evę.

Komiks Yslaire'a (wym. Isle:ra) to wielopłaszczyznowa metafora, zrealizowana z rozmachem, jaki w dziełach XI muzy nie jest częsty. Stawia on więcej pytań, niż odpowiedzi, rozwiązuje zagadki tylko po to, by zaraz zawiązać je na nowo. Co ciekawe, w miarę lektury typowe nastawienie czytelnika na uzyskanie spójnej, zamkniętej opowieści, stopniowo słabnie, by w końcu zostać całkiem zastąpione próbą mozolnego znalezienia jak największej ilości znaczeń w tym wielkim rebusie. A jest to rebus wyzywający. Mamy w nim elementy psychoanalizy z jej sięganiem do podświadomych skojarzeń i symbolami, współtworzącymi rzeczywistość, która je same generuje. Mamy pokazanie subiektywności każdego opisu przeszłości i niemożności dotarcia do prawdy obiektywnej. Mamy demonstrację ludzkiego intelektu do przedefiniowywania wciąż na nowo starych metafor, do odnajdywania nadziei w symbolach, zdawałoby się, dawno wyeksploatowanych. Znajdziemy tam archetypy anioła, skrzydeł, nieba i gwiazd, ukazane na wiele sposobów i zmieniające swoje znaczenie. Jest tam obecna Historia przez wielkie 'H' oraz przesłanie, że indywidualne losy każdego z nas są z nią związane bardziej, niż zwykle nam się wydaje. Jest zagubienie we własnych wspomnieniach, w których wymieszane jest to, co oficjalne z tym, co indywidualne, i tym, co jedynie wymarzone. To komiks o potędze obrazu w świecie pełnym słów. I o wielu innych, równie trudno uchwytnych zagadnieniach, które nas przerastają, jednocześnie tak bardzo nas dotycząc.

Yslaire proponuje czytelnikowi podróż w głąb historii, zarówno tej, która zmienia losy milionów, jak i tej jednostkowej, bardziej zamglonej każdego dnia, jednak wciąż tak czytelnej. Pytania i powiązania mnożą się, tak jak mnogie są warstwy narracyjne tego komiksu: e-maile, rozmowy, wspomnienia, multimedialne przekazy, myśli... W sytuowaniu się w tej plątaninie wątków pomagają czytelnikowi rysunki: e-maile od @nonymousa są czarno-białe, w ich tle widać lekko niebieskie ciągi zer i jedynek, z boku umieszczono daty sfotografowanych wydarzeń, nazwy miejsc oraz różne ramki i strzałki (symbol "odtwarzania"), mające pogłębić wrażenie multimedialnego przekazu. Sekwencjom wspomnień towarzyszy tekst komentujący poszczególne kadry, narysowane w odcieniach brązu (sepii) i czerwieni. Sceny współczesne są opowiedziane bez komentarzy (chyba że są to myśli bohaterki), przy pomocy dymków i pełnej palety kolorów. Teksty elektronicznych wiadomości opatzrone są odpowiednimi ikonami i symbolami, które znamy ze świata komputerów.

Rysunki Yslaire'a są subtelne, pieczołowite i realistyczne. Nie starają się rzucać w oczy ani epatować nadmiarem koloru czy dynamiki. Stonowane, ale piękne - w ten sposób lepiej wpisują się w bardzo refleksyjną opowieść. W przeważającej częsci albumu autor postanowił wykorzystywać całą daną mu fizyczną powierzchnię strony, umieszczając kadry na różnym tle. Podkreśla to graficzność tego komiksu i pomaga zatopić się w opowiadanej historii, wytwarzając ciągłość przestrzenną, towarzyszącą ciągłości narracji. Staromodna kolorystyka tego komiksu okazuje się świetnie współgrać z tym nowoczesnym składem, zaś elementy graficzne rodem z cyfrowego świata dodają mu niesłychanej nuty nowoczesności. Yslaire'owi udało się wizualnie połączyć przeszłość z teraźniejszością, niosąc tym samym ważne przesłanie o nowoczesnych technologiach, o obecności w nich tak Historii, jak i komiksu.

Polecam Wspomnienia z XX-go nieba wszystkim, którzy zmęczeni są odwiecznymi komiksowymi pojedynkami dobra ze złem, a również tym, którzy po komiksy sięgają rzadko, gdyż odrzucają ich stosowana w większości z nich estetyka oraz miałkość treści. Wszystkim, którzy nie boją się wizualnego umiaru i narracyjnego rozbuchania. Wszystkim, którzy od komiksów oczekują czegoś więcej. Na przykład wciągającego rebusa.

Data utworzenia strony: 3 I 2003